Przepisy trzeba znowelizować
Jeden z przepisów ustawy o spółdzielniach, który budzi najwięcej kontrowersji, dotyczy kwestii scalania i podziału nieruchomości. Według przedstawicieli spółdzielni, nie bardzo wiadomo, jak tego dokonać.
Według ustawy, spółdzielnie muszą uregulować stan prawny wszystkich swoich nieruchomości, aby mogły przeprowadzić czynności związane z ich rozgraniczeniem oraz połączeniem, a także ewidencją gruntów i budynków. Jednak przedstawiciele spółdzielni przyznają, że za bardzo nie wiedzą, jak tego dokonać, ponieważ przepisy ustawy są nieprecyzyjne.
Z aktu wynika, że koszty związane ze scalaniem i podziałem nieruchomości ponosi Skarb Państwa, ale tylko przez 10 miesięcy od dnia wejścia ustawy w życie, czyli od 24 kwietnia 2001 r. Oznacza to, że spółdzielnie w ciągu 10 miesięcy muszą wystąpić z wnioskiem do właściwego organu gminy w sprawie podziału i scalania nieruchomości, oraz podjąć czynności związane z rozgraniczeniem i łączeniem nieruchomości i z ewidencją gruntów.
— Pierwszym problemem, jaki wynika z tego przepisu, jest dotychczas nie wskazany organ, do którego można będzie składać wnioski w sprawach związanych z finansowaniem kosztów terenowo-prawnych, wynikających z artykułu dotyczącego wydzielenia nieruchomości — mówi Agnieszka Chmurzyńska ze Spółdzielni Mieszkaniowej Strop w Warszawie.
Długi proces
Z obliczeń Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP 8-12 proc. gruntów spółdzielczych (a według UMiRM — 3 proc.) pozostaje w nie uregulowanym stanie prawnym — spółdzielnia nie jest ani ich właścicielem, ani wieczystym użytkownikiem. Przepisy wymagają, aby spółdzielnia uregulowała stan prawny tych gruntów, czyli je wykupiła. Według związku rewizyjnego, koszty tych czynności mają wynieść około 768 mln zł, przy czym Skarb Państwa nie zwraca pieniędzy za sam wykup gruntów.
Następnie, po wykonaniu projektu geodezyjnego, spółdzielnia kieruje go do wójta, burmistrza, albo prezydenta miasta, który ma obowiązek przedłożyć radzie gminy projekt uchwały o przystąpieniu do scalania i podziału nieruchomości. Na decyzję starostwa można czekać, zgodnie z prawem, nawet 6 miesięcy. Dopiero po zatwierdzeniu projektu przez radę gminy spółdzielnia składa wniosek o wpis do księgi wieczystej. Długotrwałość tych procedur może spowodować, że spółdzielniom nie uda się w wyznaczonym terminie wykonać wszystkich czynności wskazanych w ustawie. Na opieszałość jednak sobie nie mogą pozwolić, ponieważ po upływie 10 miesięcy koszty związane ze scalaniem i podziałem gruntów spadną na barki spółdzielni.
Spółdzielnie i tak zapłacą
Koszt samych prac geodezyjnych związanych z uwłaszczeniem spółdzielców może wynieść nawet 170 mln zł. Niestety ustawa budżetowa na 2001 rok nie przewidziała środków na ten cel. Oznacza to, że spółdzielnie najpierw będą musiały z własnej kieszeni wyłożyć około 1 mld zł w ciągu roku — suma ta jednak jest niepewna i budzi wiele zastrzeżeń. Spółdzielnie dopiero w roku 2002 mogą spodziewać się refundacji poniesionych kosztów związanych z pracami geodezyjnymi. Przedstawiciele ZRSM uważają, że trzeba znowelizować ustawę, aby określić reguły refundacji.
— Ustawa zawiera jeszcze pewne niedociągnięcia. W Sejmie trwają nadal prace nad częścią ogólną ustawy o spółdzielniach. Przewiduje się m.in. zmianę polegającą na tym, że powstanie delegacja do wydania rozporządzenia Rady Ministrów, określająca tryb składania wniosków o refundację. Nie należy jednak zapominać, że spółdzielnie, zgodnie z ustawą, nie muszą dzielić nieruchomości na bardzo małe działki. Wystarczy, aby wydzielone grunty spełniały warunki działki budowlanej — wyjaśnia Lech Jerczyński, dyrektor departamentu gospodarki mieszkaniowej UMiRM.