1,3 tys. ton — tyle nielegalnych środków ochrony roślin (ŚOR), o wartości 94 mln EUR, zatrzymano w tym roku w ramach akcji Srebrny Topór. To inicjatywa Europolu oraz Europejskiego Urzędu ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF), które kilka lat temu podjęły walkę z przestępcami. Tylko na polskim rynku zatrzymano aż 70 ton takich preparatów.

— Jeszcze w 2018 r. skala zjawiska była trzykrotnie mniejsza — twierdzi Michał Grzbiela, ekspert z grupy React Risk Advisory i jej ukraińskiego oddziału SecUA.
Firma bada rynek nielegalnych dostaw pestycydów i doradza legalnie działającym podmiotom.
Wprowadzanie w krajach europejskich podrabianych środków, pochodzących najczęściej z rynku chińskiego, odbywa się w rozproszonych detalicznych ilościach. Docierają do Polski przez wschodnią granicę, zwłaszcza przez Ukrainę. Drugą drogą są porty morskie, m.in. w Gdyni. Tu trafiają duże ładunki. Michał Grzbiela podkreśla, że służby celne aktywnie walczą z oszustami, ale — zwłaszcza w przewozie cargo — trudno wykryć podrabiane preparaty.
Rozbieżne szacunki
Urząd Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) ocenia nielegalny rynek środków ochrony roślin na 15 proc., a Europol na 25 proc.
— Są to dane uśrednione dla całej Europy. Z mojego doświadczenia wynika jednak, że w niektórych regionach Centralnej i Wschodniej Europy, m.in. w Polsce i na Ukrainie, wskaźnik może sięgać nawet do 40 proc. — mówi Michał Grzbiela.
Aleksandra Mrowiec z Polskiego Stowarzyszenia Ochrony Roślin (PSOR) uważa natomiast, że trudno stwierdzić, ile na rynku jest nielegalnych środków ochrony roślin. Twierdzi, że szacunki są rozbieżne i wahają się od 10 proc. w przypadku Komisji Europejskiej do 25 proc. w przypadku Europolu. Izabela Wawerek, dyrektor ds. zrównoważonego biznesu w firmie Syngenta Polska, twierdzi jednak, że rosnące statystyki mogą wynikać nie tylko z tego, że takich produktów jest więcej niż kiedyś, ale także z coraz lepszych efektów pracy służb celnych czy policji.
— Ich funkcjonariusze, m.in. dzięki współpracy z PSOR, wiedzą, czego szukać i jak rozpoznawać kontrabandę. Europejskie służby ds. zwalczania przestępczości, np. OLAF czy Europol, traktują przemyt ŚOR jako zorganizowaną działalność przestępczą. Fałszowane są przede wszystkim nowsze środki, objęte ochroną patentową. Starsze, których na rynku jest znacznie więcej, podrabiane są sporadycznie — twierdzi Izabela Wawerek.
Nielegalną działalnością na rynku ŚOR zajmują się grupy przestępcze działające także w branżach farmaceutycznej i alkoholowej. Zdaniem Michała Grzbieli w zachodniej Europie nielegalne preparaty mogą trafiać do co siódmego gospodarstwa rolnego, w Polsce do co czwartego, a w przypadku upraw sadowniczych nawet do co trzeciego. Wartość produkcji rolniczej w Polsce wynosi 24 mld EUR, więc nasz rynek jest łakomym kąskiem dla oszustów. Uprawa zbóż, które stanowią blisko 70 proc. całej powierzchni uprawnej, plasuje nas wysoko na tle innych krajów unijnych — polscy rolnicy są na pierwszym miejscu w Europie w produkcji pszenżyta i na czwartym pod względem produkcji pszenicy.
Świadomość i kary
Rosnący popyt na nielegalne środki ochrony roślin wynika z wciąż niskiej świadomości zagrożeń, społecznego przyzwolenia na stosowanie preparatów, które mogą być szkodliwe — uważa Michał Grzela.
Aleksandra Mrowiec natomiast podkreśla, że aby kupować profesjonalne ŚOR, rolnik musi mieć ukończone specjalne szkolenie chemizacyjne, które co pięć lat trzeba odnawiać.
— Grupa odbiorców jest więc wyedukowana i świadoma tego, jakie są skutki stosowania nielegalnych substancji. Mimo to wciąż zdarzają się przypadki kupowania środków pochodzących z przemytu czy podróbek. Jednym z powodów może być to, że liczba substancji dopuszczonych do obrotu i stosowania w UE z roku na rok jest coraz mniejsza. Część starszych zezwoleń nie jest aktualizowana i paleta dostępnych w sprzedażyproduktów się kurczy. Nie ma też dla nich alternatywy, a rolnicy potrzebują chronić uprawy i pojawia się problem — twierdzi Aleksandra Mrowiec.
Kilka lat temu przeważały nielegalne produkty z etykietami pisanymi cyrylicą, a ostatnio zaczynają pojawiać się takie, które są opisane jako pochodzące z Zachodu, przede wszystkim z Niemiec. Marian Sikora, przewodniczący rady Federacji Branżowych Związków Producentów Rolnych, także dopatruje się przyczyn rozwoju nielegalnego rynku w braku legalnych preparatów. Twierdzi, że Komisja Europejska ogranicza możliwość legalnego stosowania niektórych substancji biologicznie czynnych, co zawęża katalog dostępnych legalnie ŚOR, więc rolnicy kupują nielegalne. Michał Grzbiela jako jedną z przyczyn wskazuje niskie dotychczas sankcje.
— Dopiero niedawno zostały zaostrzone. Według wcześniejszych przepisów nielegalnym dostawcom groził mandat w wysokości kilkuset złotych, obecnie kara sięga nawet do trzech lat pozbawienia wolności — mówi Michał Grzbiela.
Rolnik złapany na stosowaniu nielegalnych pestycydów straci unijną dotację, a jeśli będą szkodliwe i zniszczą uprawy, ubezpieczyciel nie pokryje strat.
— Niedawno w przepisach określono także definicję środka fałszowanego, co powinno ułatwić orzekanie sądom w sprawach dotyczących podrabianych środków ochrony roślin — dodaje Michał Grzbiela.
Podkreśla, że przestępcy coraz więcej inwestują m.in. w jakość opakowań, więc podrabiane preparaty coraz trudniej odróżnić od autentycznych. Producenci środków oryginalnych coraz większą wagę przykładają więc do zabezpieczania i należytego znakowania produktów, by utrudnić ich podrabianie.
— W React Risk Advisory oferujemy nowoczesną technologię, pozwalającą na szybką identyfikację, czy kupiony środek jest oryginalny czy podrobiony. Z takich rozwiązań korzystają zarówno duże międzynarodowe korporacje, jak też mniejsi producenci. W praktyce rolnik, sklep czy dystrybutor po zeskanowaniu smartfonem znacznika umieszczonego na każdym opakowaniu otrzyma wynik w czasie rzeczywistym — mówi Michał Grzbiela.
Do zabezpieczeń dużą wagę przykładają także producenci.
— Stawiamy na zabezpieczenia produktów: hologram z unikatowym numerem i logotypem, logo wytłoczone na zakrętce i na butli, nakrętka zabezpieczona nienaruszoną plombą sygnowaną logo produktu lub Ciech Sarzyna, znak ® potwierdzający oryginalność nazwy, polska rejestracja zatwierdzona przez ministra rolnictwa i rozwoju wsi czy etykieta w języku polskim — wylicza Mirosław Kuk, rzecznik Ciechu, podkreślając, że oprócz tego grupa wspólnie z Polskim Stowarzyszeniem Ochrony Roślin prowadzi działania edukacyjne.
Mimo starań wielu podmiotów i służb spora grupa rolników, sadowników i dystrybutorów wciąż świadomie kupuje podrabiane preparaty.