Komisja Europejska zdecydowała się ponowić konkurs. Warunek — zmiana komisji przetargowej.
Walka o finansowane z budżetu UE zamówienie na dostawę testów oraz sprzętu do wykrywania BSE robi się coraz bardziej gorąca. Jeśli do 28 lutego nie uda się rozstrzygnąć przetargu i podpisać kontraktu z jego zwycięzcą, unijne pieniądze przepadną i zakup testów trzeba będzie sfinansować z polskiego budżetu.
Wyścig z czasem
Pojawiło się jednak światełko w tunelu. Komisja Europejska zgodziła się na powtórzenie przetargu — pod warunkiem zmiany komisji konkursowej.
— Trwają już zaawansowane prace związane z wyborem nowej komisji. Powinny się zakończyć za kilka dni — informuje Cezary Bogusz, zastępca głównego lekarza weterynarii.
Mają do niej wejść trzy osoby wyznaczone przez beneficjenta przetargu, czyli Główny Inspektorat Weterynarii, oraz dwie osoby z jednostki finansująco-kontraktującej, czyli organu pośredniczącego w zamówieniach z funduszu Phare.
Poza tym Reprezentacja Komisji Europejskiej (RKE) w Polsce może skierować do prac komisji przetargowej obserwatora, a także eksperta z zewnątrz.
Cezary Bogusz dodaje, że służby weterynaryjne bardzo liczą na szybkie rozstrzygnięcie przetargu, a to, kto go wygra, nie jest dla nich najważniejsze. Warto podkreślić, że wszystkie stosowane w Polsce testy na BSE pochodzą z importu. Produkują je m.in. francuski Biorad i szwajcarski Roche.
Unijna rozgrywka
Według osoby związanej z przetargiem, która pragnie zachować anonimowość, przedstawiciele Komisji Europejskiej starają się wpływać na obsadę stanowisk w powstającej komisji przetargowej. Jej zdaniem, może to mieć (choć nie musi) na celu storpedowanie drugiego przetargu, by do gry mogła wejść jeszcze jedna firma, która czeka na uzyskanie niezbędnych certyfikatów. Przedstawiciel Reprezentacji Komisji Europejskiej nie skomentował tych zarzutów, twierdząc, że nie są udokumentowane. Poinformował też, że otwarcie ofert w przetargu nastąpi 4 lutego.
RKE zapewniała, że przyczyną unieważnienia pierwszego przetargu było naruszenie procedur przez komisję przetargową.
Cezary Bogusz zapewnia natomiast, że ciągłość badań mięsa na obecność BSE nie jest obecnie zagrożona, bo Główny Inspektorat Weterynarii wygospodarował pieniądze na zakup partii testów. Nie wystarczą one jednak na długo. Dzięki przetargowi finansowanemu przez Phare służby weterynaryjne miałyby testy na 19 miesięcy.