Przetarg w PP nie był ustawiony

Paweł Zielewski
opublikowano: 2001-12-12 00:00

Zdaniem Jacka Turczyńskiego, odwołanego dyrektora generalnego Poczty Polskiej, w przedsiąbiorstwie nie doszło do popełnienia przestępstwa. Owszem, przetarg na dostawę paliw dla PP, o którym pisała „Gazeta Wyborcza”, był pełen nieprawidłowości, jednak były szef PP twierdzi, że nie zastraszał komisji przetargowej, nie wpływał na przetarg, a dziennik napisał nieprawdę. Dziennikarze zaoponowali. Były dyrektor Poczty rozważa wniesienie pozwu przeciwko „GW”.

Joanna Wrześniewska (Polsat): Według „Gazety Wyborczej” podwładni mówili o Panu „generał”. To prawda?

- Jacek Turczyński (były dyrektor generalny Poczty Polskiej): Nie wiem, nigdy się z tym nie spotkałem.

W „GW” zwarta była sugestia, że przetarg na dostawy paliwa dla Poczty Polskiej był ustawiony i wygrała go firma, która od początku miała go wygrać — szczecińskie DUO.

- Autorzy artykułu nie skorzystali z autoryzacji moich wypowiedzi. Do z góry ustawionych tez dopasowano niektóre moje sformułowania.

A zarzut dotyczący przetargu na paliwa dla PP? Dlaczego nie uczestniczyli w nim dyrektorzy terenowych zakładów transportowych.

- Skład komisji prztargowej został zaproponowany przez dyrektora jednostki organizacyjnej Poczty Polskiej — Centrum Handlu i Poligrafii, które ten przetarg zorganizowało. Ja nie widzę w tym nic złego. Ta jednostka organizuje dziesiątki przetargów. Dyrektorzy terenowi są od wykonywania działań operacyjnych w terenie.

Ile Poczta straciła na tym przetargu?

- Dochody Poczty Polskiej ze sprzedaży paliw płynnych w tym roku są znacznie lepsze niż rok temu. Marże uzyskane ze sprzedaży są lepsze. Chcę to wyraźnie powiedzieć — przetarg miał nieprawidłowości. Wyciągnęliśmy z tego wnioski. Przeprowadziliśmy wewnętrzną kontrolę. Sprawa została przekazana do prokuratury i wydaje mi się, że jako kierownictwo Poczty Polskiej zrobiliśmy wszystko, co powinniśmy w tej sytuacji.

Dlaczego Pan zawiadomił prokuraturę dopiero w dwa miesiące po tej kontroli?

- To jest akurat nieprawda. Wewnętrzna kontrola nie skończyła się dwa miesiące przed powiadomieniem prokuratury. Zrobiliśmy to dopiero po przeprowadzeniu analiz grafologicznych. Nie ma dowodów, że doszło do popełnienia przestępstwa. Skierowanie sprawy do prokuratury nie jest tożsame z wyrokiem. Od tego są sądy.