Przez rok fiskus nie użył bata

Klauzula do walki z unikaniem opodatkowania uderzyła w przedsiębiorców… 0 razy. Resort finansów twierdzi, że klauzula działa, ale jako straszak

W wakacje ubiegłego roku bardzo głośno było o wchodzącej w życie tzw. klauzuli do przeciwdziałania omijaniu opodatkowania, która miała być skutecznym narzędziem w rękach fiskusa do torpedowania działań podatkowych kombinatorów. Ministerstwo Finansów (MF) przekonywało, że klauzula jest konieczna w obecnej sytuacji, gdy agresywna optymalizacja podatkowa wyrywa rocznie z budżetu państwa nawet kilkadziesiąt miliardów złotych. Jakie są jej efekty? Z informacji, które uzyskaliśmy w MF, wynika, że od 15 lipca 2016 r. (wejście w życie) do 18 sierpnia 2017 r. klauzula ani razu nie została nałożona na firmy. W tym roku też nie będzie częściej stosowana, ponieważ tylko wobec dwóch firm toczą się postępowania dotyczące unikania opodatkowania. Resort finansów spodziewa się, że nakładanie klauzuli ruszy w 2018 r.

Zobacz więcej

Fot. Marek Wiśniewski

Skuteczne odstraszanie

Nałożenie na firmę klauzuli ma oznaczać podatkowe „unieważnienie” przez skarbówkę sztucznej transakcji, niemającej biznesowego uzasadnienia, której głównym celem firmy było uniknięcie podatku lub zapłacenie znacznie niższego. Ma być nakładana wówczas, gdy roczny „zysk” podatkowy przekroczy 100 tys. zł. Firma, na którą spadnie klauzula, będzie musiała dopłacić zaoszczędzony podatek, a ponadto mogą grozić jej sankcje karne skarbowe. MF uspokajało, że klauzula nie będzie stosowana masowo, lecz tylko w kilkudziesięciu przypadkach rocznie, w stosunku do największych agresywnych optymalizacji. Mimo że od jej wprowadzenia minęło 13 miesięcy, nikt nie został nią ukarany.

— Należy podkreślić, że klauzula ma zastosowanie do podatków dochodowych CIT oraz PIT. Podatki te są rozliczane w okresach rocznych, więc deklaracje podatkowe za 2017 r., czyli pierwszy cały rok obowiązywania klauzuli, zostaną złożone wiosną 2018 r., więc audyty i kontrole deklaracji, pod kątem zastosowania klauzuli, będą szeroko przeprowadzane w przyszłym roku — mówi Dariusz Zasada, wicedyrektor Departamentu Obsługi Klientów oraz Kluczowych Podmiotów w MF.

To nie jest nowa argumentacja. W marcu 2017 r. resort tak samo tłumaczył brak zastosowania klauzuli w ciągu pierwszego półrocza jej obowiązywania. Wtedy wyjaśniał, że klauzulowe postępowania ruszą po 31 marca, kiedy wszystkie firmy złożą deklaracje CIT za 2016 r. Jak się okazuje, nie ruszyły, poza jednostkowymi przypadkami, dlatego nie ma efektów.

— Deklaracje CIT-owskie złożone do końca marca 2017 r. są analizowane, organy skarbowe dokonują ich audytu. Jednak nie wszystkie jeszcze zostały sprawdzone i zweryfikowane. Należy jednak podkreślić, że zobowiązania podatkowe przedawniają się po pięciu latach — mówi Dariusz Zasada, dając tym samym do zrozumienia, że fiskus ma jeszcze sporo czasu na skorzystanie z klauzuli wobec rozliczeń w 2016 r. Jego zdaniem, klauzula jednak działa, i to skutecznie.

— To jest bardzo skuteczny instrument prewencyjny i odstraszający od dokonywania agresywnej optymalizacji podatkowej. Dowodem tego jest tegoroczny wzrost wpływów budżetowych z podatków CIT oraz PIT, do którego klauzula niewątpliwie się przyczyniła. Co jakiś czas na stronie internetowej MF przedstawiane są najczęściej stosowane schematy optymalizacyjne, na które zwracamy szczególną uwagę. Dzięki temu podatnicy wiedzą, czego się wystrzegać, żeby nie wpaść w kłopoty — uważa Dariusz Zasada.

Rozdźwięk ekspertów

Zdaniem doradcy podatkowego Macieja Kacymirowa, dotychczasowy brak nałożenia klauzuli wynika z kilku powodów.

— Pierwsze miesiące to była faza organizacyjna mającej się tymi sprawami zajmować komórki w ministerstwie. Ponadto ubiegłoroczne największe optymalizacje były obudowane indywidualnymi interpretacjami podatkowymi, które chroniły je do końca 2016 r. Dlatego pod lupę zasadniczo mogą być brane korzyści podatkowe osiągnięte w 2017 r., a dotycząceich deklaracje podatkowe trafią do skarbówki 2018 r. Skuteczność działania klauzuli będzie można precyzyjniej ocenić dopiero w przyszłym roku — twierdzi Maciej Kacymirow. Jego zdaniem, brak nałożenia klauzuli nie oznacza, że ona w ogóle nie działa.

— Klauzula ma charakter prewencyjny i jest swoistym straszakiem. MF co pewien czas ostrzega, wskazując popularne schematy optymalizacyjne, których stosowanie może na nią narazić. Daje do zrozumienia: „uważajcie, mamy takie narzędzia i nie zawahamy się ich użyć, jeśli tak czy tak będziecie obniżać swoje podatki” — mówi Maciej Kacymirow. Zupełnie inaczej sytuację ocenia prof. Witold Modzelewski, były wiceminister finansów.

— Już dawno ostrzegałem, że klauzula w takim kształcie, w jakim została wdrożona,nie spełni swojej roli, ponieważ nikomu do niczego nie jest tak naprawdę potrzebna. Fiskusowi nie jest potrzebna, bo po pierwsze — jej zastosowanie jest trudne i pracochłonne, a po drugie — te same efekty skarbówka uzyskuje łatwiej i szybciej, stosując inne przepisy ustaw podatkowych. Do opodatkowania sztucznych, fikcyjnych zdarzeń gospodarczych klauzula nie jest konieczna. Moim zdaniem, jest ona i pozostanie martwa. Straszenie nią też nie jest zbyt poważne — twierdzi prof. Witold Modzelewski. W omawianym okresie fiskus 718 razy odmówił firmom wydania indywidualnej interpretacji podatkowej z powodu możliwości wszczęcia postępowania… klauzulowego. MF ani razu także nie wydało tzw. opinii zabezpieczającej przed nałożeniem klauzuli (na 13 wniosków były 2 odmowy, reszta jest w toku).

46 mld zł Tyle, zdaniem prof. Dominika Gajewskiego z SGH, traci rocznie budżet państwa z powodu optymalizacji podatkowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Przez rok fiskus nie użył bata