Inny samochód dla handlowca, inny dla menedżera, ale zawsze firmowy
Jeżeli firma decyduje się na zakup takiego narzędzia, jak samochód, to chce, by był jak najtańszy — i w momencie kupna, i w eksploatacji.
Samochodu, który będzie dla firmy jeździł i zarabiał, nie kupuje się pod wpływem impulsu, np. ze względu na ładny lakier.
— Wybór auta do floty jest złożony. Samochód stanowi w odpowiedniej proporcji kosztowne narzędzie pracy, element pakietu oferowanego pracownikowi, świadczy również o prestiżu firmy. Należy więc przypuszczać, iż udział w decyzji o wyborze powinien mieć każdy, od szefa sprzedaży, przez dyrektora operacyjnego czy finansów, po specjalistów od zasobów ludzkich i public relations — tłumaczy Michał Soćko, menedżer ds. floty samochodowej w Carlsberg Polska, członek Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych.
Im taniej, tym lepiej
Podstawowym kryterium wyboru samochodu do floty pozostaje cena. Według danych Instytutu Flota Monitor, przy wyborze aut 90 proc. przedsiębiorstw kieruje się właśnie względami oszczędnościowymi. Następnie (w przypadku 60 proc. firm) liczy się poziom bezpieczeństwa i awaryjność kupowanych samochodów. Jedna czwarta przedsiębiorstw przed zakupem zwraca uwagę, czy proponowane warunki serwisowe są korzystne. Zależnie od firmy któryś z tych czynników bierze górę. Dlatego nie ma też szablonu dobierania marek do parku samochodowego, optymalnego dla wszystkich firm.
— Nie ma jednoznacznej recepty. Jakby tak było, to wszystkie firmy kupowałyby ten sam model auta. Na szczęście samochód to nie tylko wskaźnik funkcji, ale też emocje, upodobania — zaznacza Michał Soćko.
Choć znaczenia ceny nie da się zlekceważyć, to nie powinna przysłaniać czegoś ważniejszego — określenia, do czego właściwie samochód ma służyć. Może się bowiem okazać, że oszczędzanie nie ma sensu.
— Wybierając auto do firmy, nie patrzmy najpierw na cenę czy parametry. Najważniejsza jest świadomość tego, co chce się osiągnąć, wprowadzając samochód do firmy — przestrzega Michał Soćko.
Dla handlowca...
— Jeśli działalność spółki w dużej mierze opiera się na pracy mobilnych zespołów handlowych, to flota zostaje przystosowana do potrzeb tej grupy. W takiej sytuacji park pojazdów zostanie zdominowany przez auta klasy średniej i niższej, które z jednej strony zapewnią użytkownikom pełną swobodę działalności, a z drugiej przyniosą oszczędności firmie. Z tym modelem floty mamy do czynienia najczęściej w przypadku firm prowadzących aktywną, terenową sprzedaż swoich produktów lub usług.
Inaczej w przypadku firm, które prowadzą przede wszystkim działalność doradczą. Z uwagi na mniejszą liczbę pracowników, a także na bardziej „ekskluzywny” profil usług, decydują się one wyposażyć swoich ludzi w auta średniej lub wyższej klasy — tłumaczy Konrad Karpowicz, dyrektor departamentu handlowego Masterlease Polska.
...i dla menedżera
W przydziale aut służbowych widoczna jest zasada, że im wyższa pozycja pracownika w firmie, tym lepszym samochodem jeździ. Wiadomo, że kadra zarządzająca nie dostanie do dyspozycji samochodu dostawczego albo modelu niższej klasy, ale coś z wyższej półki. I choć aut luksusowych wciąż jest we flotach bardzo mało, to właśnie tych przybywa najszybciej.
— Menedżerowie nie tylko kierują przedsiębiorstwem, ale są także jego najważniejszymi reprezentantami w relacjach z otoczeniem. Aby godnie reprezentować firmę, menedżer powinien mieć wiele umiejętności oraz narzędzi, począwszy od własnej wiedzy, doświadczenia, przez szkolenia i wypracowane kontakty, skończywszy na mobilnych komputerach czy samochodach. Klasa pojazdu, którym w firmie dysponuje menedżer, powinna być odpowiednia do jego pozycji i sposobu prowadzenia działalności. Z reguły są to produkty bardziej ekskluzywnych marek — Mercedesa, Volvo, Saaba, Lexusa, Jaguara itp. — wyjaśnia Konrad Karpowicz.