Sytuacja na rynkach akcji jeszcze się nie wyjaśniła, tymczasem nie ma dnia bez optymistycznych prognoz, wydawanych przez najbardziej znanych inwestorów lub instytucje finansowe. Wczoraj John Paulson, jeden z najskuteczniejszych menedżerów funduszy hedgingowych, oświadczył, że akcje nadal będą drożały.
"Nasza długa pozycja netto jest być może największa, jaką mieliśmy w portfelu. Wciąż znajdujemy wiele kuszących możliwości transakcji kupna na rynkach akcji" — powiedział Paulson podczas wystąpienia w Japan Society. Kuszące okazje to Bank of America, Comcast czy niemiecki HeidelbergCement. John Paulson zarządza własnym funduszem hedgingowym od 1994 r. Stał się słynny po tym, jak trafnie obstawił kryzys rynku kredytów subprime w USA, co przyniosło mu 3 mld USD zysku.
Thomas Lee, główny strateg amerykańskiego rynku akcji w JP Morgan, oczekuje, że indeks SP 500 jeszcze w tym roku osiągnie 1160 pkt. To oznaczałoby wzrost w tym roku jeszcze o ponad 6 proc. "Spodziewamy się wzrostów pod koniec tego i na początku przyszłego roku" — mówił w tym tygodniu Thomas Lee. Umiarkowanie optymistycznie nastawiony jest zespół strategów Goldman Sachs, kierowany przez Davida Kostina. Ich zdaniem, zysk operacyjny na akcję spółek z indeksu SP 500 ma wzrosnąć w przyszłym roku o 33 proc., do 76 USD dzięki 8,9-procentowemu wzrostowi ich przychodów. Według Goldman Sachs inwestorzy indywidualni i instytucjonalni kupią w 2010 r. akcje amerykańskich spółek warte około 600 mld USD. Odwrót inwestorów z rynków akcji ma nastapić w drugiej połowie 2010 r., ale i tak na koniec 2010 r. indeks SP 500 ma być wart 1250 pkt (13 proc. więcej niż dziś).