Przykry poniedziałek

Jacek Tyszko, DM BOŚ
opublikowano: 19-09-2011, 19:25

Nowy tydzień zaczął się na giełdach mało optymistycznie, bo od wyraźnych spadków.

Po serii kilku wzrostów z rzędu, w poprzednim tygodniu, optymistyczne oczekiwania były na pewno większe, ale znów przypomniały o sobie złe i pełne niepewności nastroje, trochę sztucznie „podrasowane optymizmem” w czwartek i piątek, po zapowiedziach o wspólnej akcji banków centralnych. Być może rynek był też nieco sztucznie zawyżany przez część dużych graczy, w związku z wygasającymi w ostatni piątek wrześniowymi seriami instrumentów pochodnych. Dodatkowo inwestorzy otrzymali, na poziomie politycznym, tylko częściowo, to co chcieli podczas ostatniego szczytu EcoFin we Wrocławiu, czyli zgodę na tzw. „sześciopak” – pakiet regulacji unijnych, zwiększających dyscyplinę i kontrolę budżetową, wraz z systemem. Nierozwiązana zostaje jednak nadal sprawa Grecji i ten czynnik znów nieco przyćmił wszystkie pozostałe. Obawy może, w tym kontekście, budzić opóźnienie wypłaty wrześniowej transzy pomocy finansowej dla Grecji.


Pesymistyczny nastrój udzielił się już rana na giełdach azjatyckich. Giełda w Tokio były zamknięta z powodu święta „Dnia Ludzi Starszych” w Japonii, ale w Chinach handel odbywał się normalnie i tam dominowały od rana spadki – zarówno na giełdzie w Hong Kongu, jak też na rynku surowców. Nie wiadomo dokąd uleciał piątkowy optymizm z Wall Street, czego rezultatem były silnie zniżkujące, już z rana, kontrakty terminowe na indeksy w Nowym Jorku. Euro zaczęło dzień od luki spadkowej względem dolara, podobnie jak nasz złoty względem głównych walut. Za euro trzeba było znów płacić niemal 3,40 zł, a za dolara więcej niż 3,20 zł. Inwestorom nie spodobało się to, że ECB zmniejszył wydatki na zakup obligacji Portugalii i Hiszpanii. Nadmierne zaangażowanie było od dawna krytykowane, min. przez Bundesbank - jako zbyt ryzykowne, i stało się nawet poarkwodem kilku spektakularnych dymisji w samym ECB ( członek zarządu - St).


Giełdy w Europie oddały się od samego rana korekcyjnym nastrojom, jakie nadeszły z Azji. Pod wpływem złych impulsów zewnętrznych, sesja na GPW rozpoczęła się od 3-procentowej przeceny i spadki tego rzędu utrzymywały się w Warszawie niemal cały dzień. Podobne zniżki miały miejsce na zachodnich parkietach. Nawet dobre dane GUS o dużo wyższej niż oczekiwano dynamice zamówień w polskim przemyśle w sierpniu (wzrost o 8,1% rdr) , nie mogły odwrócić przeceny na rynku akcji i na złotym. Mocno zniżkowały nadal banki, jak też spółki surowcowe. Wyjątkowo dobrze radził sobie tylko Bank Millennium. Zamykana jest właśnie lista podmiotów zainteresowanych przejęciem banku. Z nieoficjalnych informacji wynika, że znajdują się na niej min. BNP Paribas, PKO BP i Pekao SA. Inwestorzy już po cichu liczą na możliwość „wezwania” na akcje Millenium, co może spowodować ich wzrost na giełdzie.


Choć cały dzień był nieudany, to jednak sama końcówka upłynęła pod znakiem próby odrabiania strat. Po otwarciu Wall Street i pod wpływem wystąpienia Obamy, Wall Street nie pogłębiło przeceny, a WIG20 zredukował dzienną stratę o połowę. Zamykamy dzień, dzięki temu stabilnie pesymistycznemu zachowaniu Amerykanów, choć – także, po małym „cudofixingu” na GPW, na poziomie 2263 pkt., czyli 1,5% niżej niż w piątek. Inwestorzy na rynku terminowym „nie kupili” jednak tej końcówki na rynku akcji i baza między rynkiem terminowym i kasowym zwiększyła się. Cały główny rynek porusza się wewnątrz kilkutygodniowego trójkąta i w końcu będzie musiał go opuścić – górą lub… dołem. Rozstrzygnięcie jest coraz bliżej!

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Tyszko, DM BOŚ

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Świat / Przykry poniedziałek