Teren w Sławkowie, gdzie powstaje euroterminal, został wniesiony do Katowickiej SSE. Ulokują się tam firmy, które szukają drogi na Wschód.
Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna (KSSE) została powiększona o blisko 50 hektarów gruntów. W jej granicach znalazł się obszar w Sławkowie, gdzie powstaje międzynarodowy terminal logistyczny, który kończy szerokotorową linię kolejową łączącą UE ze Wschodem.
Na zachętę
Terminal i oferta strefy ekonomicznej mają się zgrywać i uzupełniać.
— Aż się prosi, żeby na ten teren wprowadzić dużych inwestorów, którzy potrzebują sprawnego zaplecza logistycznego i transportowego. Atrakcyjne tereny inwestycyjne znajdują się także poza granicami strefy. To będzie brama na Wschód dla krajowych i unijnych firm — mówi Arkadiusz Krężel, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu (ARP).
ARP jest głównym udziałowcem Centrali Zaopatrzenia Hutnictwa (CZH), która jest właścicielem gruntów pod terminalem i która terminal buduje. Spółka utworzyła w Sławkowie oddział. Zrezygnowano z planów wyłonienia zewnętrznego inwestora dla tego projektu.
Małymi krokami
Wartość inwestycji oszacowano na ponad 120 mln zł. Aby sprostać potrzebom finansowym, przedsięwzięcie podzielono na kilka etapów.
— Z 20 mln zł dokapitalizowania przez ARP budujemy platformy i sprzęt do rozładunku kontenerów. Później sięgniemy po przyznane nam 13 mln EUR środków z unijnego funduszu na przygotowanie zaplecza infrastrukturalnego. Będziemy też ubiegać się o pieniądze z funduszu wspierania inwestycji. Do końca maja powstanie projekt, który wskaże dalsze potrzeby i możliwe źródła finansowania — wylicza Marian Bąk, prezes CZH.
Terminal w Sławkowie ma zamykać trasę zaczynającą się we Władywostoku. Ukraiński partner zaangażowany w projekt zaproponował, aby wprowadzić jeszcze drugą nitkę, tzw. jedwabny szlak z Chin, przez Rosję. Zainteresowanie wschodnich firm zależy głównie od wysokości stawek dostępu do sieci kolejowej. Jeśli PKP wywinduje cenę i opłaty będą niekonkurencyjne, kolej przegra z transportem morskim.