Przyrost obrotu mówi o sukcesie
Na naszym rynku powstaje miejsce dla nowych podmiotów
POZA PIERWSZĄ DZIESIĄTKĄ: Niewątpliwie nasz optymizm poprawia to, że tak wiele największych krajowych firm o przychodach przekraczających 2 mld zł znalazło się na liście — podkreśla Jan Macieja z INE PAN. fot. ARC
W gospodarce rynkowej najlepszą miarą sukcesu jest przyrost obrotów. Jeśli ktoś potrafi zwiększyć obroty i lepiej usadowił się na rynku, to nie potrzeba martwić się o jego zyski. Zdajemy sobie sprawę z niedoskonałości tej miary: im obroty są niższe, tym łatwiej jest je powiększać. Jednakże nie wybieraliśmy przedsiębiorstw z ponad 2,5 mln istniejących w kraju, lecz spośród 1350 największych.
W 1998 roku najwyższą dynamikę wzrostu zanotowała Spółdzielnia Mleczarska Jogser z Sosnowca, powiększając przychody z 1997 roku 9,29 razy (z około 5 mln zł do 45 mln zł), osiągając przy tym fatalne wyniki finansowe i mało inwestując. Prawdopodobnie był to „sprinter jednoroczny”.
Na drugim miejscu znalazła się firma zagraniczna Ammirati Puris Lintas z Warszawy, zwiększając obroty 8,86 razy (z 23 mln zł do 206 mln zł), osiągając nieco lepsze wyniki finansowe, choć także słabe i niewiele inwestując. Wszystko wskazuje na to, że był to „sprinter przebieraniec”.
Trzecie miejsce zajmuje mała firma krakowska Celt o łącznych przychodach w 1997 roku blisko 4,7 mln zł, powiększonych w 1998 roku 6,79 razy. Spółka zanotowała bardzo dobre wyniki finansowe (np. 7,4-proc. rentowność obrotu brutto), zwiększyła zatrudnienie o 145 osób i poniosła nakłady inwestycyjne wysokości ponad 8 proc. osiągniętych przychodów ogółem. Być może wyrośnie z niej kiedyś prawdziwy sprinter.
Blisko czołówki
Czwarte miejsce zajęła gliwicka spółka Chłodnie Kominowe, zwiększając przychody 5,42 razy do poziomu około 55 mln zł. Firma osiągnęła mniej niż przeciętną rentowność i mało inwestowała. Nie widać zatem podstaw do ekspansji w najbliższych latach.
Na piątym miejscu znalazła się spółka z udziałem kapitału zagranicznego Prosper Bank. Zwiększyła przychody ponad 4 razy, do poziomu 503 mln zł, uzyskując znaczną poprawę wyników finansowych.
Na szóstym miejscu jest niemiecki bank Westdeutsche z przychodami o połowę mniejszymi od poprzedniego, ale z podobną dynamiką wzrostu i z zyskami brutto dwukrotnie wyższymi. Zysk netto wyniósł 25,9 mln zł i był 2,5 razy wyższy niż w Prosper Banku. To jest też niewątpliwie zadatek na sprintera.
Miejsce siódme przypadło spółce z Jawornika House of Prince. Zwiększyła ona przychody 3,7 razy do poziomu 477,2 mln zł, zwiększając zysk brutto o 33 mln zł do poziomu ponad 40 mln zł. Inwestycje spółki stanowiły 5,6 proc. przychodów. To też dobry zadatek na sprintera.
Na ósmym miejscu znajduje się firma budowlana Z. Marciniak z Gorzowa Wlkp. Powiększyła ona przychody 3,56 razy do poziomu 165,5 mln zł, osiągając przy tym przyzwoite wyniki finansowe.
Na miejscu dziewiątym uplasowała się firma Can Pack z Krakowa. Zwiększyła przychody 3,28 razy do poziomu 500 mln zł. W trudnym 1998 roku powiększyła zysk brutto o 16,3 mln zł, a zysk netto o 8,4 mln zł. Zysk netto byłby znakomicie większy, gdyby nie strata nadzwyczajna na poziomie 22 mln zł. Firma zwiększyła zatrudnienie o 1569 osób.
Miejsce dziesiąte przypadło silnemu, dojrzałemu już sprinterowi, jakim jest BIG Bank Gdański. Będąc ogromnym bankiem BIG zwiększył przychody trzykrotnie do poziomu 1923,5 mln zł, powiększając przy tym zysk brutto o 164 mln zł do poziomu 221 mln zł. Zysk netto wzrósł o 79 mln zł do poziomu 146,5 mln zł. Na każdym 1000 zł przychodów bank zarabiał na czysto 76,2 zł.
W drugiej dziesiątce
Miejsce 12 zajęła Bakoma, powiększając przychody 2,54 razy do poziomu 294,3 mln zł i zwiększając zysk brutto o 28,3 mln zł do poziomu 46,2 mln zł. Dzięki powiększeniu zysku netto o 19,2 mln zł, właściciele Bakomy zarabiali na czysto na każdym 1000 zł przychodów 103 zł. Firma przeznaczyła około 43 mln zł na inwestycje.
Miejsce 13 przypadło kieleckiej spółce Echo Investment. Jej przychody w 1998 r. były 2,51 razy wyższe niż rok wcześniej i wyniosły 195,3 mln zł. Zysk brutto zwiększył się o 19,2 mln zł do poziomu 47,8 mln zł, a zysk netto o blisko 12 mln zł do poziomu 33 mln zł. Każde 1000 zł przychodów przyniosło właścicielom 169,3 zł zysku netto. Firma zainwestowała 139 mln zł, co dało jej wśród dużych firm pierwsze miejsce pod względem intensywności inwestowania. Nie ma wątpliwości, że doczekamy się sprintera — dystansującego konkurentów.
Czternaste miejsce zajęła spółka z przewagą kapitału państwowego Furnel z Warszawy, powiększając obroty 2,5 razy do poziomu 183 mln zł. Firma osiągnęła niestety ujemny wynik finansowy zarówno brutto, jak i netto. O przyszłości firmy zdecyduje to, w jakim stopniu uda się jej zrestrukturyzować. Wyniki 1998 r. są zachęcające. Przy 2,5-krotnym wzroście przychodów zatrudnienie zmalało o 5 proc., a inwestycje stanowiły aż 13 proc. przychodów ogółem.
Piętnaste miejsce przypadło małej spółce Opel Bank z Warszawy, która zwiększyła 2,5 razy przychody w stosunku do 1997 r. Bank osiągnął dość dobre wyniki finansowe. Czy z tego tygryska urośnie prawdziwy drapieżnik zależeć będzie od tego, czy właściciele potraktują bank jako instytucję finansową kredytującą sprzedaż samochodów czy prawdziwy bank komercyjny.
Jan Macieja, INE PAN