Przyszła kolej na specjalistów

Mirosław Konkel
opublikowano: 2007-09-20 00:00

Jeszcze kilka lat temu borykała się z przerostem zatrudnienia. Dzisiaj bolączką polskiej kolei jest brak specjalistów.

Jeszcze kilka lat temu borykała się z przerostem zatrudnienia. Dzisiaj bolączką polskiej kolei jest brak specjalistów.

Szefowie poszczególnych spółek Grupy PKP narzekają na niedobory kadrowe. Powodów jest kilka.

— Przechodzenie pracowników na emerytury, wyjazdy na Zachód i niedostatek szkół kształcących w specjalnościach, które są kolei potrzebne — wymienia Michał Wrzosek, rzecznik prasowy PKP.

— Ponadto wielu kandydatów nie spełnia wymagań zdrowotnych — dodaje Artur Radwan, członek zarządu i dyrektor ds. pracowniczych w spółce PKP Przewozy Regionalne.

Liczba jej pracowników w ciągu ostatnich sześciu lat zmniejszyła się o 6 tys. i wynosi 16,5 tys. Na liście najpilniej poszukiwanych specjalistów są głównie ludzie odpowiedzialni za utrzymanie taboru, m.in. elektromonterzy, elektrotechnicy i automatycy. Na wagę złota są także kasjerzy, konduktorzy i kierownicy pociągów.

— Powinniśmy przyjąć około 250 osób — podkreśla Artur Radwan.

O nowych pracowników zabiega również spółka PKP Intercity, która zatrudnia 2,5 tys. osób. W związku z zakupem lokomotyw w najbliższym czasie będzie przeprowadzać nabór maszynistów.

— Trzeba też skompletować zespoły techniczne oraz te, które zajmują się obsługą klientów, że już nie wspomnę o kadrze menedżerskiej — informuje Czesław Warsewicz, prezes Intercity.

Z kolei w PKP Informatyce wzięcie mają programiści.

— Przyjmujemy ich do pracy wprost z wyższych uczelni, z reguły politechnicznych — mówi Włodzimierz Jerzy Śmigiera, prezes spółki.

Tymczasem w Telekomunikacji Kolejowej (TK) jest za dużo pracowników sektora eksploatacji. Na dobrze wykwalifikowane osoby czekają natomiast posady w działach technicznych.

— Potrzebujemy również specjalistów od rachunkowości zarządczej oraz sprzedawców usług telekomunikacyjnych — twierdzi Alicja Kozłowska, naczelnik wydziału marketingu TK.

W Warszawskiej Kolei Dojazdowej (WKD) praca czeka m.in. na spawaczy, ślusarzy, elektromonterów i specjalistów od utrzymania sieci trakcyjnej. Zatrudnienie od zaraz znajdą też maszyniści.

— Nie mamy zaś żadnych potrzeb, jeśli chodzi o administrację — zaznacza Grzegorz Dymecki, prezes WKD.

Wkrótce spółka będzie musiała zastąpić dotychczasową kadrę kierowniczą młodszymi menedżerami.

— Z powodu kiepskich zarobków nie zastanawiałbym się nawet nad tego typu ofertami. Wolę karierę w biznesie — nie ukrywa Andrzej Wolan, student zarządzania z Łodzi.

Nie ma też wielu chętnych do pracy fizycznej na kolei.

— Ojciec i dziadek byli maszynistami. Chciałem podtrzymać tradycję, ale odstrasza mnie kiepska płaca — wyjawia Andrzej Pawlak, osiemnastolatek z Gdańska.

Prezesi spółek PKP widzą już jednak światło w tunelu. Jest nim szkolenie doświadczonych pracowników, często za pieniądze z funduszy UE.

500

tys. Tyle osób pracowało w PKP na początku lat 90., teraz jest ich 125 tys.