IT zaczyna coraz silniej poddawać się prawom ekonomi, gdzie podaż reaguje na popyt.
W ciągu kilku ostatnich lat istotnie zmienił się sposób postrzegania IT w małych, średnich i dużych przedsiębiorstwach. Po euforii związanej z przekonaniem, że reguły ekonomii obowiązują wszystkie dziedziny poza IT związanym z niekontrolowanym i nieracjonalnym wzrostem wartości spółek z branży IT — nastąpiło bolesne otrzeźwienie.
Klienci systemów IT przestali bezkrytycznie inwestować w narzędzia, które w znacznej części stanowiły potem tzw. shelf-ware (czytaj: pokrywały się kurzem na półkach, bo nikt ich nigdy nie wdrażał), a zaczęli nalegać na uzasadnienie zwrotu z inwestycji czy kosztu posiadania.
Ekonomiczny filtr
Zmiany te wpłynęły w oczywisty sposób na producentów oprogramowania, w tym i narzędzi do zarządzania infrastrukturą IT. Zgodnie z regułą, że co nas nie zabije, to nas wzmocni, firmy tworzące systemy do monitorowania i wspomagania IT wyciągnęły wnioski i dostosowały się do nowej sytuacji.
Łatwo zauważyć, że praktycznie wszyscy liczący się producenci mówią teraz podobnym głosem, gdy chcą przekonać do zalet swoich produktów. W przeciwieństwie do tego, co było w przeszłości, zakup oprogramowania nie jest już traktowany głównie jako możliwość poprawienia obrazu inwestycji czy sposób na wzrost wartości firmy. Liczy się efekt w postaci wymiernych comiesięcznych oszczędności.
Niedawne wdrożenie systemu do zarządzania środowiskiem IT w jednym z polskich banków pozwoliło już po 2-3 miesiącach na zmniejszenie opłat z tytułu utrzymania infrastruktury znacznie przekraczających koszt samego wdrożenia.
Wdrożone rozwiązanie dało wiedzę o rzeczywistym stanie i liczbie komputerów w banku, dzięki czemu można było zrezygnować z ryczałtów i płacić za to, co się rzeczywiście użytkuje.
Uważniejsze spojrzenie
Wiedza o tym, co się posiada, jest i była ważna zawsze, natomiast właśnie teraz w sytuacji okrojonych budżetów IT, staje się ona krytyczna. Mniejsze budżety oznaczają też mniejszą liczbę zatrudnionych w działach IT. Tym bardziej ważne staje się efektywniejsze wykorzystanie ich czasu pracy. Monitorowanie infrastruktury IT pozwala szybciej identyfikować urządzenia niedociążone, co z kolei zapobiega nieprzemyślanym zakupom nowych serwerów, zanim wykorzystany zostanie posiadany potencjał.
IT zareagowało też na tragiczne wydarzenia z 11 września 2001, wzrosła rola ochrony danych, zapewnienia ciągłości działania firm, a w przypadku banków — choć nie tylko — utrzymywania ośrodków zapasowych i synchronizacji danych.
Same narzędzia jednak nie wystarczają, o ile nie wpisują się w dobrze określone procesy zarządzania IT. Tu też można zauważyć coraz silniejsze poszukiwanie i wykorzystywanie dobrych wzorców. I tak koło się zamyka, bo z kolei twórcy oprogramowania, w odpowiedzi na takie zapotrzebowanie, dostosowują swoje narzędzia, by osiągnąć zgodność z zaleceniami, które mają status powszechnie akceptowanych dobrych praktyk lub nawet standardów.