Przyszłość flot leży w wynajmie

opublikowano: 05-09-2018, 22:00

Niemal dwie trzecie całości kosztów użytkowania pojazdu stanowi utrata jego wartości i wydatki na paliwo.

Decyzje zakupowe dotyczące flot pojazdów w dużych firmach od lat opierają na analizie całkowitych kosztów posiadania i użytkowania pojazdów (TCO, czyli total cost of ownership). Nauczyć się tego powinny również mniejsze spółki — przekonują eksperci spółki Volkswagen Financial Services.

— Zarówno przedsiębiorcy dysponujący dużą flotą pojazdów, jak i osoby, które mają jedno auto kupione na firmę, powinni przeanalizować TCO użytkowanych samochodów. Pozwala to odpowiednio zarządzać pieniędzmi wydawanymi na auta, a w dłuższej perspektywie obniżyć koszty mobilności pracowników — twierdzi Daniel Trzaskowski, dyrektor zarządzający biznesem flotowym w polskim oddziale firmy Volkswagen Leasing.

Dodaje, że największym kosztem związanym z posiadaniem samochodu jest utrata jego wartości, czyli różnica pomiędzy ceną zakupu nowego auta a kwotą, za jaką można go sprzedać po okresie eksploatacji. Są dwa sposoby na oszacowanie, ile wart będzie dany samochód po kilku latach użytkowania. Pierwszy to sprawdzenie we własnym zakresie, na ile są wyceniane podobne samochody na portalach sprzedaży używanych pojazdów. Alternatywą jest skorzystanie z prognoz dla poszczególnych modeli dostarczanych przez Eurotax Forecast.

Do TCO wlicza się także wydatki, które pojawiają się już po zakupie auta, czyli koszty serwisowe i utrzymania pojazdu — naprawy i przeglądy, ubezpieczenie, wymiana oraz zakup opon, assistance, a także paliwo. Szczególnie istotny jest ten ostatni czynnik.

— Różnica jednego litra benzyny w spalaniu na 100 km to przy trzech latach użytkowania auta i rocznych przebiegach na średnim poziomie 40 tys. km, z jakim mamy do czynienia we flotach, daje łączną kwotę rzędu 6 tys. brutto. Przy pięciu czy dwudziestu samochodach są to już poważne koszty — mówi Daniel Trzaskowski.

Dodaje, że analiza TCO we flotach pozwala zaobserwować, jak kształtują się koszty użytkowania aut.

— Wiele zależy oczywiście od cech wybranego przez klienta modelu oraz przebiegu auta w trakcie użytkowania go w firmie. Niemniej niemal dwie trzecie całkowitych kosztów użytkowania pojazdu, stanowi utrata jego wartości oraz wydatki na paliwo i płyny eksploatacyjne — podkreśla Daniel Trzaskowski.

Jego zdaniem przyszłość firmowych flot należy do wynajmu

długoterminowego oraz innych nowoczesnych form finansowania pojazdów. Choć przedsiębiorcy wciąż najchętniej wybierają klasyczny leasing, to udział wynajmu szybko rośnie. Po pierwsze dlatego, że coraz częściej odchodzimy od postrzegania samochodu jako inwestycji. A po drugie wynajem może być bardziej opłacalny.

— W wynajmie długoterminowym przedsiębiorca pokrywa tylko koszty utraty wartości samochodu w czasie jego użytkowania, który wynosi od 2 do 4 lat, a miesięczna rata może być nawet trzy razy niższa niż w leasingu — przekonuje Daniel Trzaskowski.

Podaje przykład samochodu użytkowego o wartości 70 tys. zł. W ofercie Volkswagena z opłatą wstępną 0 proc. i rocznym przebiegiem na poziomie 20 tys. km miesięczna rata wynosi 709 zł. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / Przyszłość flot leży w wynajmie