Przyznanie się do winy z taryfą ulgową

opublikowano: 31-03-2016, 22:00

Przedsiębiorca może współpracować z UOKiK w celu zmniejszenia wymiaru kary, ale ściąga to na niego ryzyko, że pogrąży się w postępowaniu karnym

Trzeba zsynchronizować przepisy dotyczące odpowiedzialności karnej firm z przepisami antymonopolowymi, żeby przedsiębiorcy w obu przypadkach mieli możliwość uniknięcia albo obniżenia kary, jeśli dobrowolnie zgłoszą podejrzenie popełnienia przestępstwa — uważają prawnicy.

— Obecny brak synchronizacji przepisów sprawia, że udostępnione przez firmę w czasie postępowania leniency informacje potem mogą zostać wykorzystane przeciwko niej przez organy ścigania w postępowaniu karnym — mówi Arkadiusz Korzeniewski, adwokat oraz partner w Departamencie Postępowań Spornych w kancelarii CMS.
Zobacz więcej

NA WŁASNĄ SZKODĘ:

— Obecny brak synchronizacji przepisów sprawia, że udostępnione przez firmę w czasie postępowania leniency informacje potem mogą zostać wykorzystane przeciwko niej przez organy ścigania w postępowaniu karnym — mówi Arkadiusz Korzeniewski, adwokat oraz partner w Departamencie Postępowań Spornych w kancelarii CMS. ARC

Współpraca nie zawsze popłaca

— Wszyscy by na tym zyskali — przekonuje Arkadiusz Korzeniewski, adwokat oraz partner w Departamencie Postępowań Spornych w kancelarii CMS.

— Przy tym rozwiązania w tym zakresie powinny zostać bezwzględnie zharmonizowane nie tylko w kontekście odpowiedzialności przedsiębiorcy, ale przede wszystkim w kontekście odpowiedzialności jej menedżerów — zwraca uwagę Aleksander Stawicki, radca prawny i partner w kancelarii WKB Wierciński Kwieciński Baehr.

Obecnie, jeżeli przedsiębiorca naruszy przepisy Ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów, ma możliwość współpracy z UOKiK w ramach programu leniency. Dzięki temu UOKiK może odstąpić od wymierzenia kary pieniężnej albo ją obniżyć, w przypadku kiedy przedsiębiorca poinformuje urząd o porozumieniu ograniczającym konkurencję.

— Nie ma jednak takiej możliwości na gruncie odpowiedzialności karnej spółek — nie przewiduje jej Ustawa o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary — mówi Arkadiusz Korzeniewski. Zdarza się natomiast, że w tej samej sprawie firma naruszy przepisy antymonopolowe, a potem dodatkowo może zostać pociągnięta do odpowiedzialności karnej na przykład za działania pracowników albo współpracowników.

— A trzeba pamiętać, że decydując się na współpracę z UOKiK, firma przekazuje bardzo wiele — również obciążających ją — informacji. Pojawia się wtedy ryzyko, że informacje, które w jej toku ujawni, zostaną potem wykorzystane przeciwko niej przez organy ścigania w postępowaniu karnym — przestrzega Arkadiusz Korzeniewski.

— Złożenie wniosku leniency jest — w wielu wypadkach — równoznaczne z przyznaniem, że doszło do sprzecznego z prawem działania. Jeżeli zatem nie ma gwarancji, że wniosek taki wyłączy lub ograniczy nie tylko odpowiedzialność na gruncie prawa konkurencji, ale także odpowiedzialność na gruncie prawa karnego (która — zwłaszcza dla osób fizycznych — jest dużo bardziej dotkliwa, bo ewentualny wyrok karny to często śmierć zawodowa), to albo spółki nie będą zainteresowane składaniem takich wniosków, żeby nie pogrążać własnych zarządów,albo będzie dochodziło do bardzo trudnych sytuacji konfliktów interesów. Choćby wtedy, kiedy w interesie spółki będzie złożenie wniosku leniency, ale nie będzie to leżało w interesie jej menedżerów — wtóruje mu Aleksander Stawicki.

Nie ma chętnych

W zasadzie już obecnie z leniency przedsiębiorcy korzystają bardzo rzadko.

— Program leniency obowiązuje w polskim porządku prawnym od maja 2004 r., ale przedsiębiorcy, pomimo jego ogromnych dobrodziejstw, niechętnie występują z takim wnioskiem do UOKiK. Największą liczbę wniosków zgłoszonych do UOKiK w ramach programu leniency odnotowano w 2012 r., kiedy trafiło ich tam 16. W 2013 r. było już tylko 5 — zwraca uwagę Joanna Wieczorek, associate w kancelarii SSW Spaczyński Szczepaniak i Wspólnicy. To niewiele, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że kary, które może wymierzyć UOKiK, są wysokie i możliwość ich obniżenia powinna mobilizować firmy do współpracy.

— Prezes UOKiK może nakładać na przedsiębiorców sankcje typowo administracyjne oraz komplementarne do nich kary pieniężne, sięgające do 10 proc. przychodu osiągniętego przez przedsiębiorcę w roku rozliczeniowym poprzedzającym rok nałożenia kary za choćby nieumyślne naruszenie zakazu praktyk ograniczających konkurencję. Zmowy przetargowe są traktowane natomiast jako naruszenia bardzo poważne, tzw. hard core restrictions i w ich przypadku prezes UOKiK może ustanowić wyjątkowo wysoką karę pieniężną — mówi Joanna Wieczorek.

Do tego to UOKiK jest jednym z trzech podmiotów uprawnionych do tego, żeby wszcząć postępowanie w ramach odpowiedzialności podmiotu zbiorowego.

— Ustawa wymienia wśród podmiotów uprawnionych prokuratora, pokrzywdzonego i rezesa UOKiK, który może wystąpić z wnioskiem, jeśli podstawą odpowiedzialności podmiotu zbiorowego jest czyn zabroniony uznany przez ustawę za czyn nieuczciwej konkurencji — tłumaczy Joanna Wieczorek. Najczęściej wnioski są składane przez prokuratorów, ale zdarza się, że robi to również UOKiK. Jeśli firma wcześniej brała udział w programie leniency, informacje podane w ramach programu mogą zostać wykorzystane w takim procesie przeciwko niej.

— Do tej sytuacji doszłow przypadku jednego z postępowań prowadzonych przez UOKiK w związku z podejrzeniem zmowy przetargowej. W tej jednak sprawie postępowanie karne wszczęte na skutek zawiadomienia złożonego przez UOKiK zostało umorzone, z uwagi na brak przestępstwa — mówi Arkadiusz Korzeniewski.

Ugoda rozwiąże problem

Możliwość współpracy w celu obniżenia kary w ramach odpowiedzialności karnej ma ogromne znaczenie również dlatego, że sprawy karne trwają wyjątkowo długo. Do tego postępowanie z tytułu odpowiedzialności podmiotów zbiorowych wobec przedsiębiorstwa może się rozpocząć, tylko jeśli wcześniej zostanie prawomocnie skazany np. jej pracownik, który dopuścił się przestępstwa.

— Biorąc pod uwagę tryb pracy sądów oraz fakt, że sprawy karne trwają zwykle bardzo długo, proces wobec firmy może rozpocząć się nawet po 10 latach od chwili popełnienia przestępstwa. Jeżeli taka sprawa trafi do sądu, to po tylu latach może się okazać, że firma już nie ma jak się bronić. Po takim czasie często brakuje dokumentacji, skrzynki meilowe dawno są usunięte, aby zrobić miejsce na serwerze na meile nowych pracowników i rzadko jeszcze pracuje ktoś, kto może cokolwiek z danej sprawy pamiętać — mówi Arkadiusz Korzeniewski.

Tymczasem kara pieniężna dla przedsiębiorstwa może w takich sprawach wynieść nawet 5 mln zł (nie więcej jednak niż 3 proc. przychodu osiągniętego w roku obrotowym, w którym popełniono przestępstwo), polegać na przepadku osiągniętej dzięki przestępstwu korzyści lub kilkuletnim zakazie uczestniczenia w przetargach, co dla wielu firm może być szczególnie uciążliwe. Znacznie łatwiej byłoby, gdyby firma na samym początku mogła poinformować o problemie odpowiednie władze i dzięki temu liczyć na ugodowe rozwiązanie sprawy — bardziej sprawne i mniej bolesne. Takie rozwiązania funkcjonują za granicą.

— W USA dla firmy, która dostanie sygnał, że jej pracownik brał udział w przestępstwie, korzystne może być poinformowanie o tym władzy. Za cenę prześwietlenia swoich struktur może wtedy liczyć na zawarcie ugody. Dlatego większość takich spraw kończy się właśnie w ten sposób. Dziwne, że nie sięgamy po tego typu sprawdzone rozwiązania z zagranicy — twierdzi Arkadiusz Korzeniewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu