Leszek Juchniewicz, prezes URE, raczej zachowa fotel, dopóki trwają prace nad likwidacją KDT. A co z szefem PSE? Na razie zmieni się rada spółki.
Tomasz Wilczak, wiceminister gospodarki, nie ukrywa, że resort nie jest zadowolony z działalności Urzędu Regulacji Energetyki (URE). Mimo to Leszek Juchniewicz ma duże szanse zachować stanowisko do połowy przyszłego roku, od kiedy Ministerstwo Gospodarki (MG) chciałoby wprowadzić nowe prawo energetyczne.
— Zmiana regulatora przed upływem kadencji jest skomplikowana, bo wymaga nowelizacji ustawy. Tymczasem my mamy inne priorytety. Przede wszystkim zależy nam na rozwiązaniu problemu kontraktów długoterminowych (KDT) w energetyce (Komisja Europejska prowadzi w ich sprawie postępowanie przeciwko Polsce — przyp. red.). URE dysponuje niezbędnym do tego materiałem analitycznym — uważa Tomasz Wilczak.
Rada do wymiany
Drugim podmiotem, jeszcze bardziej zaangażowanym w problem KDT, bo będącym stroną umów, są Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). Wydaje się, że los ich szefa Stanisława Dobrzańskiego może zostać przypieczętowany wcześniej. Jak dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP), w najbliższym czasie ma się odbyć walne zgromadzenie akcjonariuszy PSE (spółki w 100 proc. kontrolowanej przez państwo).
— Nie są wykluczone zmiany w radzie nadzorczej — powiedziała nam Magdalena Nienałtowska z biura prasowego MSP.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że nowy skład rady jest już prawie uzgodniony. Roszady mają nastąpić w ciągu tygodnia, najwyżej dwóch. Wiadomo, że z rady zostanie odwołana Halina Bownik-Trymucha, była szefowa departamentu bezpieczeństwa energetycznego w MG.
Czy zmiana obsady w nadzorze PSE doprowadzi do wymiany szefa spółki? Tomasz Wilczak nie chce zabierać głosu w tej sprawie. Wiadomo, że Stanisław Dobrzański rozmawiał już z Wojciechem Jasińskim, nowym ministrem skarbu. Z nieoficjalnych informacji wynika jednak, że na razie nie zapadły decyzje w sprawie jego odwołania.
PSE liderem
Wydaje się, że wymiana szefa PSE jest przesądzona i nastąpi, jeśli nie w ciągu kilku tygodni od powołania nowej rady, to w najbliższych miesiącach. Wiąże się to z planami rządu wobec spółki. Ma ona szansę na rolę lidera, który konsoliduje państwowe aktywa w ramach Polskiej Grupy Energetycznej (PGE). Powołanie narodowego czempiona w energetyce jest oczkiem w głowie premiera i trudno sobie wyobrazić, że rząd powierzy rolę lidera prezesowi mianowanemu przez poprzednią ekipę.
— Jest prawdopodobne, że PSE będą spółką integrującą aktywa tworzące przyszłą PGE. W grę wchodzi też powołanie zupełnie nowej struktury — twierdzi Tomasz Wilczak.
Uważa, że konsolidacja grupy za pośrednictwem PSE ma zalety.
— Wniesienie pozostałych aktywów do PSE można by powiązać z przekazaniem państwu spółki operatora systemu przesyłowego wraz z majątkiem — mówi wiceminister.
Eksperci zwracają uwagę na problem siły finansowej PSE po oddaniu skarbowi państwa operatora.
— Gdyby ta operacja była realizowana jeszcze przed zlikwidowaniem KDT, banki kredytujące elektrownie pod zabezpieczenie w postaci kontraktów mogłyby tego nie zaakceptować. Przekazanie PSE w zamian innych aktywów energetycznych może rozwiązać ten problem — uważa przedstawiciel jednej z firm doradczych.



