PSP chce się odkuć na Barcelonie

opublikowano: 18-06-2013, 00:00

Sportowa agencja sprzedała większość biletów na mecz dumy Katalonii w Gdańsku. Przygotowuje olejne imprezy.

Poziom piłkarski polskich drużyn w europejskich pucharach owocuje regularnym odpadaniem z rozgrywek na etapie eliminacji, w najlepszym wypadku w meczach ze średniakami. Za grę z najlepszymi klubami Polacy muszą płacić — w tym roku grube pieniądze za przyjazd nad Wisłę dostanie FC Barcelona, która 20 lipca zagra w Gdańsku z Lechią. Mecz organizuje agencja Polish Sport Promotion (PSP). Chce na nim dobrze zarobić.

Zobacz więcej

Tegoroczne półfinały Ligi Mistrzów udowodniły, że gdy Leo Messi nie jest w pełni sił, FC Barcelona traci pazur. Jeśli Argentyńczyk nie zagra w Gdańsku, organizator meczu zapłaci klubowi o 30 proc. mniej — taryfy ulgowej dla kibiców nie będzie. [FOT. Bloomberg]

Drugie podejście
Poprzednia wielka impreza organizowana przez agencję — ubiegłoroczny turniej Polish Masters we Wrocławiu z udziałem Śląska, PSV Eindhoven, Athletic Bilbao i Benfiki Lizbona — zakończyła się finansową klapą: trybuny świeciły pustkami, a firma pośrednicząca w sprzedaży biletów ogłosiła upadłość i PSP w sądzie próbuje odzyskać od niej pieniądze. Teraz Barcelona ma przynieść zyski.

— Tym razem sami zajmujemy się całym procesem od początku do końca, a negocjacje z Barceloną zaczęliśmy już w sierpniu ubiegłego roku. Do tej pory sprzedaliśmy 75 proc. z 42 tys. biletów, głównie najtańszych i najdroższych — poszłym.in. wszystkie loże i 90 proc. miejsc w sektorze VIP. Tylko fankluby obu drużyn zgłosiły się po około 11 tys. biletów — mówi Tomasz Rachwał, założyciel i prezes PSP.

Pieniądze ze sprzedaży biletów mają stanowić 80 proc. przychodów z imprezy — reszta będzie pochodzić ze sprzedaży praw telewizyjnych (mecz w Polsce pokaże TVN), od sponsorów (na razie znaleziono jednego, negocjacje z trzema innymi „są zaawansowane”) i z dnia meczowego.

— Chcemy organizować takie mecze co roku. W kolejnych latach, gdy impreza okrzepnie, przychody z biletów powinny odgrywać mniejszą rolę. Być może do organizacji będzie się też dokładało miasto, goszczące mecz — takie imprezy, z transmisją telewizyjną, to darmowa promocja, lepsza niż np. wspierane przez miasta festiwale muzyczne — uważa Tomasz Rachwał.

Piłkarska ruletka

Agencja nie ujawnia, ile konkretnie zapłaci za przyjazd mistrzów Hiszpanii, ale nieoficjalnie to kwota zbliżona do 1,5 mln EUR, budżet całej imprezy to około 10 mln zł. Jeśli na boisku nie pojawi się Leo Messi, największa gwiazda Katalończyków, w myśl kontraktu Barcelona zwróci PSP 30 proc. pieniędzy.

Czy to realne? Jak najbardziej — klub płacił już takie odszkodowanie, gdy rok temu pojechał do Hamburga, by zagrać z tamtejszym HSV z okazji 125-lecia niemieckiej drużyny. Wtedy na boisko w pierwszej połowie wybiegło tylko czterech zawodników regularnie pojawiających się w składzie Barcelony w rozgrywkach ligowych i pucharowych. W drugiej połowie, ku rozczarowaniu kibiców, grali już tylko piłkarze głębokich rezerw.

— To jest sport. Nie możemy zagwarantować, że zagrają konkretni zawodnicy, bo w grę wchodzą kontuzje, a także urlopy, na które po rozpoczynającym się właśnie Pucharze Konfederacji jadą piłkarze reprezentacji Hiszpanii i Brazylii. Barcelona to jednak firma, która musi dbać o swoją markę i nie sądzę, by nie wystawiła najlepszego dostępnego składu — mówi Tomasz Rachwał.


Worek pomysłów

Agencja PSP nie ogranicza się do piłki nożnej — chce co roku organizować 4-5 dużych imprez.

— Chcemy komercjalizować sport w Polsce i nie zamykamy się na żadne dyscypliny. W tym roku zamierzamy zorganizować jeszcze m.in. międzynarodowy turniej w piłkę ręczną, a na wrzesień planujemy bieg charytatywny w Warszawie. Myślimy też o dużym turnieju siatkarskim czy mitingu lekkoatletycznym. Wstępnie interesowaliśmy się też możliwością sprowadzenia drużyny NBA — mówi Tomasz Rachwał.

Agencja zaczęła też rozmowy z „czołowymi europejskimi klubami” w sprawie organizacji w przyszłym roku meczu podobnego do lipcowej potyczki Lechii z Barceloną.

— W Polsce jest mnóstwo nowych obiektów sportowych, a nie ma pomysłów na to, jak je wypełnić. Szukamy tych pomysłów, bo bez dużych, medialnych imprez trudno rozbudzić powszechne zainteresowanie sportem — mówi Tomasz Rachwał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / PSP chce się odkuć na Barcelonie