Co wspólnego ma wspinaczka skałkowa z groźną epidemią? Na jednym i drugim można zrobić interes.
Co dla hodowców drobiu może się niebawem stać nie lada problemem, dla Macieja Bielaka, właściciela firmy Diamond Hill, okazało się szansą na rozwój. Czym zajmuje się Maciej Bielak? Odstraszaniem ptaków.
— Dotychczas działaliśmy głównie w Małopolsce, ale odkąd zaczęły napływać wiadomości o zbliżającej się ptasiej grypie, zlecenia przychodzą z całej Polski — przyznaje Bielak.
Od śniegu do gołębi
Maciej Bielak studiował turystykę na Akademii Ekonomicznej w Krakowie, lecz większość czasu poświęcał na uprawianie sportu. Jeździł na nartach, żeglował, ćwiczył skoki spadochronowe i startował w terenowych rajdach samochodowych. Ale od 14 lat jego największą pasją jest wspinaczka.
— Zaczynałem od sztucznych ścianek, później przyszła kolej na skałki w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Coraz bardziej mnie to wciągało, zaliczałem kolejne specjalistyczne kursy, a jeszcze na studiach zacząłem pracować w firmie, która zajmowała się szkoleniami i pracami wysokościowymi — ścinaniem drzew, montowaniem reklam czy myciem okien. Wtedy wpadłem na pomysł, że mógłbym sam prowadzić taką działalność — wspomina.
Własna jednoosobowa firma Macieja Bielaka — Diamond Hill — powstała trzy lata temu, w styczniu. Zaczął od prostych prac, głównie odśnieżania dachów. A że zima była mroźna, więc szybko udało się zarobić na dodatkowy sprzęt. Kiedy przyszła wiosna, trzeba było znaleźć nowe pomysły. Problem w tym, że konkurencja w pracach wysokościowych jest spora.
— Z pomocą przyszła wówczas dość niespodziewanie znajoma administratorka kamienicy na krakowskim rynku. Zaproponowała, abym zamontował na budynku jakieś zabezpieczenie przeciwko gołębiom. Zaprosiłem do współpracy kolegę — Mateusza, kupiliśmy sprzęt i materiał. I tak się zaczęło — opowiada Maciej Bielak.
Lepsze od wiatraczków
Odtąd firma specjalizuje się w projektowaniu i montażu francuskich systemów kolców i siatek odstraszających ptaki — takich samych, jakie zastosowano m.in. na Łuku Triumfalnym w Paryżu, parlamencie w Brukseli czy Bazylice św. Marka w Wenecji.
Dlaczego wszyscy tak bardzo boją się skrzydlatych mieszkańców? Miejskie ptaki — wrony, szpaki, a szczególnie gołębie, doskonale dostosowały się do życia wśród ludzi, hałasu i ruchu ulicznego. Nie mają bezpośrednich naturalnych wrogów, co powoduje, że rozmnażają się w niekontrolowany sposób. Nie tylko zanieczyszczają elewacje, parapety czy gzymsy budynków, ale mogą też przenosić groźne choroby, np. salmonellozę, pleśniawkę czy rzęsistkowicę.
— Istnieje wiele domowych sposobów odstraszania ptaków: żyłki, wiatraczki, słomki, szeleszczące reklamówki czy wstążeczki. Niestety — rezultat jest marny. Jedynymi skutecznymi metodami odstraszania są specjalne kolce i siatki. Nawet drogie systemy dźwięków, oparte na odgłosach naturalnych ptasich wrogów, nie sprawdzają się, bo miejskie ptaki szybko się do nich przyzwyczajają. Tak samo jak do systemów wizualnych. Strach na wróble niestety nie działa — twierdzi Maciej Bielak.
Co ważne dla miłośników ptaków — kolce i siatki działają odstraszająco, ale są nieszkodliwe. Systemy montowane przez Diamond Hill mają pozytywną opinię lekarza weterynarii z ośrodka rehabilitacji dzikich ptaków Warszawskiego Ogrodu Zoologicznego oraz Departamentu Ochrony Przyrody w Ministerstwie Środowiska.
Nie tylko ptaki
Firma Macieja Bielaka, w której obecnie pracują na stałe trzy osoby, wykonuje też inne prace wysokościowe — montuje banery, maluje kominy, dachy, zbija tynki czy myje okna, ale największym powodzeniem cieszą się odstraszacze ptaków.
Dotychczas Diamond Hill zrealizował kilkaset zleceń, m.in. na Wawelu, Uniwersytecie Jagiellońskim i kościele Mariackim. Firma chce ruszyć z kampanią reklamową w większych miastach Polski, a może i Europy. Na razie rozbudowuje stronę internetową, gdyż planuje uruchomić sprzedaż online. Założyciel firmy nie zapomina też o swojej pasji wspinaczkowej. Wspólnie z przyjacielem poznanym na ściance zaprojektował i wybudował rok temu w Krakowie centrum wspinaczkowe Forteca — jeden z największych takich obiektów w Polsce. I deklaruje: na tym nie koniec.
