PTE uczą się na własnych błędach i dostają mniej kar

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 29-01-2007, 00:00

W 2006 r. nadzór nałożył na powszechne towarzystwa emerytalne rekordowo mało kar — dwie. Nie znaczy to, że złagodniał.

W 2006 r. nadzór nałożył na powszechne towarzystwa emerytalne rekordowo mało kar — dwie. Nie znaczy to, że złagodniał.

Z roku na roku maleje liczba kar nakładanych przez nadzór — obecnie Komisję Nadzoru Finansowego (KNF) — na powszechne towarzystwa emerytalne (PTE). W 2001 r. było ich 25, a w ubiegłym — tylko dwie. Jednak nie należy tego interpretować jako złagodzenia nastawienia do nadzorowanych podmiotów.

— Liczba kar zależy od liczby stwierdzonych nieprawidłowości. Podejście nadzorcy się nie zmieniało i różnice w poszczególnych latach wynikają z różnego natężenia nieprawidłowości — mówi Łukasz Dajnowicz z Komisji Nadzoru Finansowego.

Może to świadczyć o wyciąganiu wniosków przez PTE, które na własnej skórze przekonały się, co nie przejdzie.

— To podmioty profesjonalne i uczą się na błędach. Oprócz kar nadzór stosuje m.in. wystąpienia pokontrolne, w których wytykamy nieprawidłowości mniejszego kalibru, które PTE poprawiają — dodaje Łukasz Dajnowicz.

O tym, że nadzór nie złagodniał, świadczy, że jedna z zeszłorocznych kar miała maksymalny wymiar: 500 tys. zł i była najwyższą w historii. Nałożono ją na PTE Winterthur za „naruszenie maksymalizacji bezpieczeństwa i rentowności lokat”. Tego samego podmiotu dotyczyła też druga zeszłoroczna kara: 150 tys. zł. Na razie ukarany nie odwołał się od decyzji. W przypadku wyższej kary ma na to jeszcze czas. Dotychczas na odwołaniach dobrze wychodzi. Tydzień temu opisywaliśmy jego wygraną z KNF przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym. Dzięki temu ma szansę przejąć OFE Dom.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane