Pudełka mogą konkurować z ERP

Kamil Kosiński
22-01-2003, 00:00

Określenie systemu mianem ERP gwarantuje, że jego dostawca dysponuje pracownikami gotowymi wyjechać w kryzysowej sytuacji do siedziby klienta, aby usunąć kłopoty z oprogramowaniem. Dostawcy tzw. aplikacji pudełkowych, choć są w stanie zaoferować funkcjonalność podobną do małych systemów ERP, wsparcie techniczne ograniczają do telefonicznej infolinii.

Różnice między najbardziej rozbudowanymi systemami klasy ERP, jak mySAP.com czy Oracle e-Business Suite, a aspirującymi do miana ERP produktami innych firm są ewidentne. Systemy produkowane przez tych ostatnich są wyraźnie uboższe w funkcje. Mniejszym domom software’owym nie przeszkadza to jednak nazywać ich mianem systemów ERP. Podobnie czyni zresztą samo SAP wobec nowego w swej ofercie, a jednocześnie wyraźnie uboższego od mySAP.com, oprogramowania SAP Business One.

Nikt nie nazywa jednak mianem ERP produktów takich firm jak np. InsERT czy Wa-Pro, mimo iż jeśliby zebrać w całość wszystkie sprzedawane przez nie oddzielnie produkty, to otrzymałoby się funkcjonalność porównywalną z niejednym mniejszym systemem określanym mianem ERP. Można oczywiście powiedzieć, że nawet małe systemy ERP stanowią kompleksowy produkt, a chcąc uzyskać ten sam efekt wykorzystując tzw. aplikacje pudełkowe, trzeba kupić kilka oddzielnych produktów. Nie jest to jednak zbyt mocny argument. Każdy dostawca oprogramowania ERP jest bowiem gotów sprzedać klientowi choćby jeden jego moduł, niekoniecznie od razu cały system. Poza tym sami dostawcy oprogramowania określanego mianem ERP przyznają, że zdarzają im się klienci, którzy jako realną alternatywę rozważają wykorzystanie tzw. aplikacji pudełkowych.

— Z punktu widzenia klienta, to czy kupuje on system ERP czy nie, ma małe znaczenie. Klient nabywa określone funkcjonalności i one go interesują. Bardzo często, zdarza się nam, że potencjalny klient jako alternatywę dla oferowanego przez nas systemu rozważa tzw. programy pudełkowe. Do takich sytuacji dochodzi zwłaszcza wtedy, gdy firma nie jest właściwie przygotowana pod względem organizacyjnym do wdrożenia systemu zintegrowanego — tłumaczy Maciej Mondrzycki, wiceprezes firmy Yuma, która współtworzyła polską wersję SAP Business One.

Przedstawiciele firm wyspecjalizowanych w oprogramowaniu pudełkowym twierdzą, że to, co najbardziej różni ich produkty od systemów określanych mianem ERP, to zasady wsparcia technicznego.

— Producenci systemów ERP zawsze oferują osobowy serwis posprzedażny. My dysponujemy tylko telefoniczną infolinią. Nie mamy żadnych konsultantów wdrożeniowych, gotowych wyjechać do klienta. Mamy co prawda dyplomowanynch serwisantów w firmach partnerskich, ale ich praca to niezależne usługi naszych partnerów, a nie coś, co gwarantujemy my jako producent oprogramowania — informuje Tomasz Sokołowski, dyrektor ds. finansów i marketingu w firmie InsERT.

— Aby zaoferować rozwiązania określane mianem ERP, musimy zmienić sposób działania wsparcia technicznego. W firmie musi się pojawić oddzielny dział konsultantów wdrożeniowych. Zmierzamy w tym kierunku ewolucyjnie — twierdzi Krzysztof Romaniuk, dyrektor ds. marketingu i sprzedaży firmy Wa-Pro.

Do końca 2003 r. spółka ze Starej Iwicznej zamierza wypuścić na rynek dwa nowe programy na platformę Microsoft Windows/SQL. Wtedy ewolucja zakończy się, a firma ma wejść w nowy segment rynku.

— Już teraz nasze programy sprzedawane są w trzech wersjach: mini, standard i pro. Docelowo, linię aplikacji opartych na bazie danych SQL zamierzamy oferować pod wspólną nazwą jako zintegrowany system zarządzania. Będzie on oparty na najbardziej rozbudowanych wersjach dotychczasowych produktów — wyjaśnia Krzysztof Romaniuk.

Podobny ruch wykonał w 1999 r. Matrix.pl. Na bazie programów z rodziny Symfonia stworzył Symfonię forte.

— Użytkownicy Symfonii po prostu się rozwijali i potrzebowali bardziej zaawansowanych produktów. Było to więc konsekwentne poszerzanie oferty — zaznacza Radosław Musiał ze spółki Matrix.pl.

Matrix.pl nie zrezygnował przy tym z dotychczasowej linii produktowej, wprowadził nawet proste programy pod szyldem Symfonia start. Z dotychczasowej grupy docelowej nie zamierza też rezygnować Wa-Pro.

— Klient, który dopiero wchodzi w świat biznesu, nadal jest dla nas ważny. Z drugiej strony zapotrzebowanie na większe systemy wcale nie jest tak duże, jakby mogło się wydawać — dodaje Krzysztof Romaniuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Nieruchomości / / Pudełka mogą konkurować z ERP