Sprzedaż producenta sportowej odzieży przekroczyła w 2004 r. 2 mld EUR. Także dzięki Polsce. Nasz rynek notuje dwucyfrowe wzrosty.
Puma, producent sportowej odzieży, po kilku latach wewnętrznej reorganizacji i restrukturyzacji przestała walczyć o przetrwanie i zaczęła wracać do światowej czołówki branży. Po 2004 r. w spółce pozostało 257,3 mln EUR zysku netto (po uwzględnieniu dywidend dla mniejszościowych udziałowców). Przychody ze sprzedaży ogółem wzrosły o 20 proc., do przeszło 2 mld EUR. Skonsolidowana sprzedaż wyniosła 1,53 mld EUR.
— Spodziewamy się w tym roku 5–10-proc. wzrostu wyników. Dwucyfrowego — oczekujemy w Polsce. Ten rynek ma duży potencjał — mówi Jochen Zeitz, prezes niemieckiej spółki matki Puma AG.
Swój udział na polskim rynku Puma określa na kilkanaście procent i czwarte miejsce wśród firm z tej branży. Planowane inwestycje mają poprawić pozycjonowanie marki. Szef Pumy zapewnia, że polska spółka w znaczący sposób przyczynia się do poprawienia kondycji całej grupy. Nie ujawnia jednak ani jej wyników finansowych, ani wartości planowanych czy zrealizowanych inwestycji.
— Inwestujemy tyle, ile na innych rynkach, a w rozwój dystrybucji nawet więcej — mówi Jochen Zeitz.
— Do końca 2006 r. otworzymy w największych miastach w Polsce 14 własnych sklepów i uruchomimy kilkadziesiąt stoisk, w których będą dostępne różne marki — dodaje Piotr Cichecki, szef polskiej spółki Puma.
Producent liczy, że sponsoring polskiej drużyny narodowej w piłce nożnej także wpłynie na lepsze postrzeganie marki na naszym rynku.