Punktem spornym jest konsolidacja

Agnieszka Janas
opublikowano: 2005-09-12 00:00

Stosunek do konsolidacji branży wyraźnie dzieli PO i PiS — partie, które według sondaży niebawem bedą tworzyć koalicję rządową.

Czy wspólne poglądy w innych punktach programów umożliwią stworzenie spójnej polityki energetycznej?

Jeśli sondaże przełożą się na rzeczywiste wyniki wyborów, rząd utworzą politycy z Platformy Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. I przystąpią do rozmów umożliwiających wyeliminowanie rozbieżności w poglądach na przyszłość branży energetycznej.

— Najgorszy jest obserwowany obecnie brak wizji rozwoju tej branży w Polsce. To sprawia, że mamy do czynienia z przypadkową i często niekorzystną prywatyzacją. Dlatego potrzebujemy spójnego planu — ocenia Kazimierz Marcinkiewicz, poseł PiS.

Zgoda buduje

Zarówno przedstawiciele PO, jak i PiS wśród najważniejszych zadań, wokół których powinna koncentrować się polityka energetyczna kraju, wymieniają: zapewnienie bezpieczeństwa dostaw energii, ochronę interesów odbiorców, prywatyzację sektora oraz stworzenie możliwości prowadzenia przez spółki niezbędnych inwestycji.

Obie partie, choć opowiadają się za prywatyzacją, chciałyby zachowania kontroli państwa nad działalnością branży.

— Jesteśmy za ograniczeniami w prywatyzacji dotyczącymi przesyłu oraz magazynowania. Ta działalność zawsze powinna pozostać w rękach państwa, gdyż tylko tak możemy dbać o bezpieczeństwo energetyczne kraju — mówi Tomasz Szczypiński, poseł PO.

Przyszły rząd nie będzie także zastanawiał się nad formą prywatyzacji.

— Dopuszczamy możliwość prywatyzacji zarówno przez giełdę, jak i poprzez wejście inwestora strategicznego. Nie wykluczamy też formy mieszanej. Wszystko zależy od sytuacji, jaka będzie panowała na rynku, w chwili gdy będziemy podejmowali decyzje o prywatyzacji poszczególnych spó- łek — tłumaczy Kazimierz Marcinkiewicz.

Protokół rozbieżności

Podobieństwa programowe nie mogą przysłonić jednak odmiennych poglądów na formę dalszego działania sektora, w tym na metody prywatyzacji.

— Opowiadamy się za przeprowadzeniem jej w dwóch etapach. Pierwszy dotyczyłby zakładów znajdujących się obecnie w dobrej kondycji, drugi objąłby słabe obecnie spółki. Te drugie byłyby sprywatyzowane po przeprowadzeniu konsolidacji pionowej (elektrownie i spółki dystrybucyjne) w branży — podkreśla Kazimierz Marcinkiewicz.

Zdaniem PiS, skonsolidowanie przyniosłoby poprawę sytuacji ekonomicznej tych podmiotów, a co za tym idzie, wzrost ich wartości. Projekt zakłada, że w procesie konsolidacji nie brałyby udziału spółki o podobnym potencjale, tylko takie, z których jedna — wytwórcza lub dystrybucyjna — pełniłaby rolę dominującą.

Tymczasem PO jest za zakazem administracyjnej konsolidacji pionowej i chciałaby, aby zakłady prywatyzowano jako odrębne spółki.

— Nie wiadomo, czy taka konsolidacja podniosłaby wartość podmiotu. Naszym zdaniem, zaciemniałaby wartość poszczególnych spółek — uzasadnia poseł PO.

Niewątpliwie nie można w ramach spójnej polityki konsolidować pionowo branży i jednocześnie tego zakazywać. Może to być zatem punkt zapalny w rozmowach koalicjantów.

Autorskie pomysły

Politycy PiS chcieliby, aby Polska dopracowała się silnej marki w energetyce.

— Naszym zdaniem, można ją stworzyć na bazie Południowego Koncernu Energetycznego oraz BOT. Marka ta mogłaby brać udział w procesach prywatyzacyjnych w innych krajach. W Polsce jest potencjał do utworzenia co najmniej dwóch takich grup. Zwłaszcza BOT nadaje się na podstawę takiego projektu. Gdyby udało się go zrealizować, prywatyzację polskiej marki można by przeprowadzić tylko przez giełdę, i to w taki sposób, aby akcjonariat był rozproszony. Plany te można zrealizować w ciągu 4 lat — uważa Kazimierz Marcinkiewicz.

PiS chciałby także, aby skarb państwa zagwarantował sobie wpływ na sprywatyzowaną spółkę, gdy inwestorem jest spółka należąca do innego państwa.

— To ważne w energetyce, ale nie tylko. Dlatego PiS przygotowuje właśnie projekt ustawy, która ma zagwarantować bezpieczeństwo gospodarcze Polski — wymienia Kazimierz Marcinkiewicz.

Tomasz Szczypiński także informuje o pracach podjętych przez jego partię nad ustawami związanymi z energetyką.

— Zmierzamy do zmiany ustawy Prawo energetyczne. Teraz jest ono niezrozumiałe, obejmuje bowiem nie tylko elektryczność, ale także gaz. Chcielibyśmy też rozbić nieformalne monopole energetyczne — wylicza poseł PO.

Platforma opowiada się także za likwidacją kontraktów długoterminowych (KDT). Zawierali je wytwórcy energii z Polskimi Sieciami Elektroenergetycznymi w latach 1994-2001. Kontrakty, dzięki którym wytwórcy zaciągnęli kredyty inwestycyjne na łączną kwotę 17 mld zł, miały zostać rozwiązane 1 lipca 2004 r. Obecnie około 50 proc. energii w Polsce sprzedaje się na mocy tychże kontraktów, a tylko około 30 proc. jest w wolnym obrocie, zatem do rzeczywistego uwolnienia rynku jeszcze daleko.