Kolejna firma z rynku wyposażenia wnętrz jest o krok od upadłości. Ade Line, właściciel marek Almi Decor i Flo (zniknęła z rynku ponad rok temu), złożyła wniosek o upadłość likwidacyjną. „Rozprawa ma się odbyć pod koniec października” — informuje wydział upadłościowy Sądu Rejonowego we Wrocławiu. Ze Zbigniewem Mrozkiem, współzałożycielem Ade Line, nie udało nam się skontaktować ani mejlowo, ani telefonicznie. Na początku roku prezes Ade Line zapowiadał, że Almi Decor pójdzie na dietę, zmniejszając liczbę salonów do dwudziestu.

Cięcia okazały się jednak niewystarczające. Według informacji „PB”, jeszcze pod koniec 2013 r. toczyły się rozmowy z potencjalnymi inwestorami, jednak zakończyły się fiaskiem, m.in. dlatego, że założyciele nie chcieli sprzedać pakietu większościowego. Jeśli za miesiąc sąd ogłosi upadłość wrocławskiej spółki, na sprzedaż trafią obie marki, których atutem — zdaniem ekspertów — jest duża rozpoznawalność.
— To marki z dwóch różnych segmentów. Flo, która była kierowana do młodzieży, nie zdążyła dobrze zadomowić się na rynku — głównie dlatego, że ceny nie były dostosowane do możliwości finansowych młodych ludzi, zazwyczaj niezbyt majętnych. Konkurencyjne, tańsze marki mają się bardzo dobrze. Barokowe Almi Decor świetnie radziło sobie na polskim rynku do czasu pojawienia się mody na minimalizm i postindustrialną estetykę. Były próby nowego pozycjonowania marki, ale — jak widać — nie przyniosły efektu. Być może do upadku marki przyczyniła się też ekspansja zagraniczna, która jest bardzo kosztowna — mówi Agnieszka Górnicka, prezes firmy badawczej Inquiry.
Czy na Flo i Almi Decor będą chętni? Część ekspertów rynku wnętrzarskiego uważa, że przejęcie upadającej marki nie ma sensu. Zdaniem prezesa firmy specjalizującej się w wyposażeniu wnętrz, chcącego zachować anonimowość, lepszymwyjściem jest budowanie od nowa.
— To dużo łatwiejsze niż dostosowanie estetyki Almi Decor do obecnych wymagań klientów. Na tym rynku nie ma dużej konkurencji, więc nowa marka ma szansę szybko zaistnieć — mówi nasz rozmówca.
Nie tylko Ade Line przekonało się, że rynek wnętrzarskito ciężki kawałek chleba. Już 10 lat temu na inwestycji w tym segmencie sparzył się fundusz private equity Enterprise Investors, który zainwestował w sieć sklepów z wyposażeniem wnętrz Decorador. Spowolnienie rynku i odpływ klientów z głównych ulic miast do galerii handlowych doprowadziły do upadłości firmy po zaledwie kilku latach działalności.
W 2008 r. fundusz kupił też za 144 mln zł większościowy pakiet Wemy, dystrybutora płytek ceramicznych. Dwa lata później do sądu wpłynął wniosek o upadłość spółki.