Puszka Pandory tylko odkręcona

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2015-03-17 00:00

Rocznica zaboru Krymu

Pierwsza rocznica zbrojnego zaboru Krymu przez Rosję potwierdza całkowitą rozbieżność opinii wspieranego przez rosyjskie społeczeństwo Kremla oraz Ukrainy wraz z szeroko rozumianą wspólnotą międzynarodową. Fatalnie to rokuje perspektywom osiągnięcia pokoju w konflikcie tak niepokojącym świat. Unia Europejska, Stany Zjednoczone Ameryki, Organizacja Narodów Zjednoczonych etc. zgodnie głoszą, że prawo międzynarodowe nie uzna zmiany przynależności półwyspu — ale jednocześnie uznają swoją bezsilność. Na mapach wydawanych na całym świecie Krym jest ukraiński, ale co z tego — realnie decyduje kartografia rosyjska.

Bloomberg

W całej sprawie Krymu istnieje jednak okoliczność dość niewygodna dla naszej strony. Przeprowadzone rok temu w anormalnym tempie i trybie referendum, z wynikiem 95 proc. głosów za wejściem do Rosji, było oczywiście parodią. Ale gdyby to głosowanie przeprowadzone zostało w sterylnych warunkach politycznych, bez propagandy wspartej kałasznikowami, przy pełnej neutralności liczących komisji i pod nadzorem międzynarodowym — wynik byłby również na korzyść Rosji. Oczywiście nie 95 proc., ale w okolicach 70-75 proc. na pewno. Nie ulega to wątpliwości dla każdego, kto bywał na Krymie podczas dwóch dekad jego przynależności do niepodległej Ukrainy.

Globalny problem polega na tym, że takich miejsc jest zdecydowanie więcej. Rzucę tylko jeden przykład — gdyby Madryt zgodził się na referendum w Katalonii w sprawie niepodległości, to wynik byłby podobny do krymskiego. Paradoksalnie porządek i pokój międzynarodowy opiera się na zakonserwowaniu granic, ponieważ interesów narodowych jest tyle, że zerwanie tej zasady otworzyłoby wojenną puszkę Pandory nawet… wewnątrz UE i NATO. Władimir Putin na razie ją odkręcił, w poczuciu całkowitej bezkarności.