Eksperci uważają, że warto, bo polska agencja może działać porównywalnie z instytucjami w Danii, Austrii i na Łotwie, których klientami jest średnio 4,11 proc. przedsiębiorstw z sektora MŚP. To oznacza, że z pomocy polskiej agencji mogłoby rocznie korzystać ponad 60 tys. małych i średnich firm. Większość europejskich państw ma już wyspecjalizowane ośrodki wspierające eksporterów. Modele przyjęte na świecie są różne i nie ma jednego idealnego dla Polski. Jednak PwC przygotowało siedem rekomendacji.
— Warto mieć jedną instytucję, która koordynuje, pozwala lepiej wydawać pieniądze, unikać nakładania się kompetencji i tworzenia luk, jest bardziej efektywna. Powinna pełnić funkcję usługową. Trzeba uwzględnić specyfikę regionalną, bo nie ma jednej polityki dobrej dla każdego miejsca w Polsce — wymienia zalecenia ważne podczas tworzenia agencji Witold Orłowski, partner w PwC. W działalności agencji trzeba skorzystać z istniejących zasobów, czyli m.in. sieci placówek dyplomatycznych, i stosować nowoczesne narzędzia. Ważny jest monitoring: agencja musi mieć ambitne cele i być z nich rozliczana, a działalność powinna mieć długookresową perspektywę.
62373 Tyle małych i średnich polskich firm mogłoby rocznie skorzystać z usług agencji wspierającej działalność eksportową — średnio 3750 spółek z każdego województwa.
24 Tyle z 28 krajów UE już ma wyspecjalizowane agencje zajmujące się wspieraniem eksportów. Wyjątkami są Polska, Rumunia, Chorwacja i — od niedawna — Węgry.
49 proc. Taki odsetek eksporterów wykazywał w latach 2011-14 wzrost obrotów, podczas gdy wśród firm funkcjonujących tylko na rynkach krajowych było to 29 proc. — wynika z badania firmy logistycznej UPS, w którym wzięło udział 10 tys. przedsiębiorców z siedmiu europejskich krajów, w tym Polski.
8,5 proc. O tyle mniej są narażeni na bankructwo eksporterzy — wyliczył Instytut Ekonomii Międzynarodowej z USA.