Ewentualne odłożenie o kolejnych kilka miesięcy ostatecznego wyjaśnienia kwestii składu akcjonariatu PZU najgorzej odbije się na samej spółce. Nadal niemożliwe będzie nie tylko przekształcenie grupy w sprawnie zarządzany holding, ale także znalezienie partnera bankowego.
Zapowiedź Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu, że nie przedłuży umowy przyznającej Eureko prawo kupna 21 proc. akcji PZU oznacza, że przyszłe losy największego polskiego ubezpieczyciela znów stanęły pod znakiem zapytania. Analitycy tak się pogubili, że nie wiedzą, jak skomentować sytuację.
— Stwierdzenie, że przedłużająca się niepewność co do przyszłego składu akcjonariatu PZU najbardziej szkodzi samej spółce, a Skarb Państwa rzadko kiedy jest przecież dobrym menedżerem — powtarza się jednak we wszystkich wypowiedziach.
Tymczasem potrzebne są zmiany, aby PZU pozostało konkurencyjne na coraz bardziej wymagającym rynku ubezpieczeniowym. Już od co najmniej roku kolejne zarządy PZU mówią o konieczności przekształcenia grupy w sprawnie działający holding.
Zmiana struktury grupy miałaby polegać (według wstępnych przymiarek) na wydzieleniu spółki matki, która pełniłaby funkcje strategiczne wobec spółek zależnych. Pod nią znaleźć by się mogły firmy producenckie, obok których pracowałyby spółki świadczące usługi dla całej grupy, np. informatycz- ne, księgowe lub zarządzania kadrami.
Sytuacja właścicielska nie pozwala też PZU na znalezienie partnera bankowego. Niepewny swojej pozycji BIG BG nie angażuje się na razie w taką współpracę. Nic też dotychczas nie wychodzi z naturalnego partnerstwa z PKO BP.
— Trudna sytuacja na rynku sprawia, że konkurenci restrukturyzują się i są coraz bardziej konkurencyjni. W tej sytuacji będzie im coraz łatwiej podważać naszą pozycję — twierdzi pragnący zachować anonimowość pracownik centrali grupy PZU.
Pod znakiem zapytania stanąć też mogą plany ekspansji zagranicznej PZU. Spółka zabiega przecież wspólnie z Eureko o kupno Slovenskiej Poistovnej, największego słowackiego ubezpieczyciela. W obecnej sytuacji wspólna oferta Eureko i PZU może nie być wiarygodna dla słowackich decydentów.
Z krążących po rynku nieoficjalnych informacji wynika, że przedmiotem sporu między Eureko a resortem skarbu jest cena, którą paneuropejski holding ma zapłacić za 21 proc. akcji PZU.
— Wynegocjowanie wysokiej ceny od Eureko wpłynie później na wycenę giełdową. Jeżeli zaś nie uda się porozumieć z Eureko, to uzyskanie wpływów prywatyzacyjnych nadal będzie możliwe, ponieważ towarzystwem zainteresowani są poważni gracze z europejskiego rynku — twierdzi anonimowy informator.
W domyśle tym poważnym graczem jest francuska AXA, która już w 1999 r. starała się o przejęcie akcji polskiego towarzystwa. Jeżeli więc Eureko nie uzyska do końca roku promesy resortu spraw wewnętrznych umożliwiającej kupno akcji PZU, wszystkie scenariusze rozwoju sytuacji będą możliwe.