Resort skarbu uporał się z niepokorną radą nadzorczą BOT. Po piątkowym falstarcie w poniedziałek odwołano z zarządu Jerzego Łaskawca.
Podczas piątkowego posiedzenia rada nadzorcza holdingu BOT Górnictwo i Energetyka, największego producenta prądu w kraju, podzieliła się na zwolenników i przeciwników pozostawienia w zarządzie spółki Jerzego Łaskawca (ci pierwsi, wstrzymali się od głosu). Szczęśliwie dla głównego zainteresowanego w sześcioosobowej radzie głosy rozłożyły się 3:3 i do odwołania nie doszło, bo wniosek nie uzyskał wymaganej większości. Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) nie kryło zdziwienia takim przebiegiem wypadków, bo — jak przyznaje Michał Krupiński, wiceminister skarbu odpowiedzialny za energetykę —z informacji przekazanych resortowi przez przewodniczącego rady, Zbigniewa Gidzińskiego, wynikało, że zamierza ona taki wniosek przegłosować.
„W wyniku dyskusji rada nadzorcza nie podjęła ustaleń odnośnie zmian w składzie zarządu spółki z uwagi na konieczność dalszych analiz i wyjaśnień, choć wcześniej przewodniczący rady nadzorczej sygnalizował MSP potrzebę dokonania zmian w składzie zarządu spółki” — odpisało MSP na nasze pytania.
Wbrew programowi
Jest tajemnicą poliszynela, że to właśnie MSP chciało usunąć Jerzego Łaskawca z zarządu BOT ze względu na jego sprzeciw wobec przyjętej formuły utworzenia Polskiej Grupy Energetycznej.
Zastrzeżenia Jerzego Łaskawca dotyczyły m.in. pozbawienia BOT (podobnie jak innych producentów energii objętych integracją pionową) odszkodowań za likwidowane kontrakty długoterminowe. Chodziło również o, jego zdaniem, niekorzystne dla grupy proporcje między produkcją a dystrybucją energii.
Piątkowa klęska musiała być dla MSP sporą niespodzianką, bo BOT jest jednoosobową spółką skarbu państwa i rada składa się wyłącznie z przedstawicieli ministerstwa. Wczoraj popołudniu jej niepokorni członkowie dostali drugą szansę, by zagłosować „właściwie”.
„Rada kontynuując prace (…) będzie dyskutować o sprawach związanych z bieżącym funkcjonowaniem spółki, w tym (…) — w oparciu o poczynione przez jej członków dodatkowe analizy i ustalenia — dokonywać oceny dotychczasowej pracy (…) zarządu” — głosiła odpowiedź MSP, którą otrzymaliśmy jeszcze przed wczorajszym posiedzeniem.
Bez użycia siły
Nieoficjalnie mówiło się, że MSP rozważa zwołanie walnego zgromadzenia BOT. Czy chodziło o wymianę niepokornych przedstawicieli, czy o odwołanie bezpośrednio przez akcjonariusza niepożądanego członka zarządu, nie wiadomo, bo resort skarbu odmówił komentarza w tej sprawie. Ostatecznie jednak wygrał tę rozgrywkę „bez użycia siły” i Jerzy Łaskawiec, który jeszcze wiosną pełnił obowiązki prezesa BOT, stracił posadę członka zarządu spółki.



