Za kilka tygodni Radpol zacznie szukać doradcy, który pomoże w akwizycji piątej firmy. Producent rur i słupów energetycznych zakłada, że transakcja będzie dotyczyć zakładu, którego wyroby mogą uzupełnić jego portfolio produktów na rynku energetycznym lub ciepłowniczym. Wartość przejęcia to 120-130 mln zł.

— Najbardziej nas interesują Polska i Niemcy — zaznacza Krzysztof Pióro, prezes Radpolu. By zrealizować przejęcie, firma chce się zadłużyć. Jeszcze nie wiadomo, czy w formie kredytu, czy emisji obligacji. Radpol ma już na koncie cztery przejęcia: Zakładów Porcelany Elektrotechnicznej Ciechów, Rurgazu, Wirbetu i Finpolu Rohr. Z wojennym dymem poszły zapowiadane na początku 2014 r. plany ekspansji na Ukrainie i w Rosji. Menedżerka odpowiedzialna za sprzedaż na te rynki już w Radpolu nie pracuje, a spółka nie podejmuje żadnych działań, by znaleźć tam klientów. Stawia natomiast na rynki niemieckojęzyczne. Na stanowisku dyrektora ds. kluczowych klientów zatrudniła pół-Szwajcarkę.
— Dobrze czuje kulturę krajów niemieckojęzycznych, co ułatwia nawiązywanie kontaktów — mówi Krzysztof Pióro.
Od 2007 r., czyli debiutu giełdowego, spółka regularnie wypłaca dywidendę. Ta dobra praktyka ma zostać utrzymana.Spółka zamierza zwiększyć wykorzystanie mocy zakładów Radpolu. Wirbet, który produkuje słupy oświetleniowe, może np. bez problemu podwoić produkcję. Spółka wejdzie na rynek słupów trakcyjnych, wykorzystując plany modernizacji linii kolejowych w latach 2014-20. Radpol chce zdobyć 40-50 proc. tego rynku.
Ile jest wart? Szacunki są rozbieżne. Krzysztof Pióro zakłada, ze 50 mln zł rocznie, jego zastępca — Marcin Rusiecki — że 100 mln zł. Inwestycje w należących do grupy zakładach mają mieć wartość amortyzacji lub niewiele większą. W tym roku firma wydała już na modernizacje zakładów 8 mln zł, dołoży jeszcze 5 mln zł. W pierwszym półroczu 2014 r. skonsolidowana EBITDA i zysk netto Radpolu wyniosły 13,8 i 5,6 mln zł. Wyłączając przejęcie Finpol Rohr sfinalizowane 30 czerwca 2013 r. oznacza to wzrost rok do roku o 44 i 117 proc.