Dzisiaj Jean-Claude Trichet poprowadzi ostatnie w swojej karierze posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego (ECB). Na tę okazję specjalny list wysłała do niego zarejestrowana w Luksemburgu firma zarządzania aktywami Carmignac Gestion.
By go nagłośnić, firma wykupiła całostronicowe ogłoszenie w dzienniku „Financial Times”. Oprócz garści rad na ostatnie posiedzenie, któremu przewodniczył będzie 59-letni Francuz, firma nie szczędzi również gorzkich słów pod adresem jego dotychczasowych dokonań.
„Podczas swojej kariery zadał Pan w latach 90. śmiertelny cios francuskiemu przemysłowi polityką silnego franka. W 2008 r. nie docenił Pan skali kryzysu, przyczyniając się w ten sposób do jego pogłębienia, a ostatnio wprowadził Pan euro w stan zagrożenia nietrafionymi podwyżkami stóp procentowych i w oczywisty sposób niedostatecznym wsparciem dla rynku obligacji słabszych krajów strefy euro” — pisze już we wstępie do listu Carmignac Gestion.
Jak zaznacza, dzisiejsze posiedzenie to ostatnia szansa prezesa ECB, by odejść, zostawiając po sobie przynajmniej jeden pozytywny akcent. Aby tak się stało, bank ma dla Jean-Claude Tricheta tylko dwie, za to kluczowe, rady. ECB powinien natychmiast obciąć do zera stopy procentowe. Konieczna jest też zapowiedź nieograniczonych zakupów długu zagrożonych krajów.
„Takie zakupy mogłyby rozwiązać dwa problemy. Osłabione kraje mogłyby wrócić po finansowanie rynkowe na znośnych warunkach. Przy tym banki uniknęłyby konieczności natychmiastowego zdobycia ogromnych kapitałów, co wymusza na nich utrata wartości papierów rządowych” — argumentuje Carmignac Gestion.
Jednocześnie towarzystwo zapewnia, że nie trzeba się martwić o inflacyjne skutki takiego posunięcia. Konsekwencją będzie bowiem jedynie ograniczenie potężnej presji deflacyjnej, która jest naturalnym skutkiem kryzysu. Dodatkowo osłabiłoby się euro. Ale czy to rzeczywiście byłby problem Europy? Według Carmignac Gestion innego wyjścia nie ma.
„Czy słabe euro nie jest lepszą alternatywą od żadnego euro?” — pyta w liście Carmignac Gestion.
Bardziej łagodna polityka pozwoliłaby odetchnąć zwłaszcza słabszym krajom.
Obniżenie stóp do zera z obecnego pułapu 1,5 proc. oznaczałoby zmniejszenie ciężaru zadłużenia w takiej samej proporcji. Zmniejszyłaby się też skala obecnego przewartościowania euro, które wobec dolara sięga kilkunastu procent.
To nie jest pierwsze w ostatnich dniach ogłoszenie prasowe, którego źródłem jest niezadowolenie z polityków. Na kilka dni przed tym, jak frustracja doktrynerską polityką ECB skłoniła do takiego kroku luksemburskie towarzystwo, na podobny gest zdobył się włoski przedsiębiorca z branży obuwniczej.
Magnat Diego Della Valle na łamach „Corriere della Sera” oraz „La Repubblica” wyraził swoje oburzenie niegodnym prowadzeniem się włoskich polityków. Zachował się przy tym jednak na tyle dyplomatycznie, że nie wskazał palcem na premiera Silvia Berlusconiego, uwikłanego w skandale korupcyjne i obyczajowe.
„Niegodne zachowanie niektórych polityków nie może być dalej tolerowane. Prowadzi ono Włochy na skraj katastrofy” — napisał Diego Della Valle w ogłoszeniach, których zamieszczenie miało kosztować kilkaset tysięcy EUR.