Rady nie tylko na kłopoty

Marta Biernacka
01-10-2003, 00:00

Po co firmie konsultant? Przedstawiciele firm doradczych twierdzą zgodnym chórem: pomagamy rozwiązywać problemy.

Wielu przedsiębiorców napotkawszy problem, ma dylemat: przyjąć do pracy specjalistę czy poszukać pomocy na zewnątrz.

— Zatrudnienie konsultanta jest często tańsze niż pracownika etatowego o podobnych kwalifikacjach, szczególnie przy projektach wymagających dużych nakładów pracy, licznych zespołów i z krótkim terminem realizacji. Doradcę łatwo jest zatrudnić i łatwo zakończyć z nim współpracę. W przypadku firm o globalnym zasięgu za konsultantem stoi sieć doradców i ich doświadczenia. Takiego zaplecza nie ma nawet najbardziej wykwalifikowany pracownik — tłumaczy Jacek Fiedorowicz, senior manager w KPMG.

Konsultant często jest postrzegany jako koło ratunkowe dla przedsiębiorców, którzy popadli w poważne tarapaty. Tak wcale być nie musi.

— Problemy nie zawsze muszą mieć negatywny wydźwięk. Często zdarzają się sytuacje, w których firma ma duże nadwyżki i nie wie, jak je zainwestować, czy wchodzi w fazę intensywnego rozwoju i potrzebuje nowatorskich rozwiązań — wyjaśnia Edyta Skoczyńska, dyrektor zarządzający w firmie EVIP Capital.

Klienci oczekują od konsultanta przede wszystkim dostarczenia metod, pomysłów i konkretnych umiejętności.

— Zleceniodawca sam podejmuje decyzje, my tylko wskazujemy najlepsze wyjście. Stawia nam konkretne pytanie i taką otrzymuje odpowiedź — mówi Małgorzata Grad, dyrektor ds. konsultacji w Euro Consulting & Management.

Jednak rzeczywiście doradca może być dla firmy ostatnią deską ratunku. Przedsiębiorcy chcą czasami zamykać nierentowne działy czy znaleźć przyczynę niskich przychodów.

— Ostatnio otrzymaliśmy zadanie znalezienia inwestora dla upadającego zakładu — opowiada Bartłomiej Pawlak, dyrektor marketingu w Ernst & Young.

Nie w każdym przypadku korzystanie z usług firmy konsultingowej jest absolutnie konieczne. Zanim przedsiębiorca zdecyduje się na zatrudnienie konsultanta, powinien sam odpowiedzieć sobie na pytanie, czy naprawdę potrzebuje doradcy.

— Czasem zdarza się, że klient jest w stanie własnymi siłami rozwiązać problem. Dlatego przyjmujemy zlecenie dopiero wtedy, gdy wiemy, że wyczerpał wszystkie sposoby w samodzielnych poszukiwaniach — mówi Iwona Skowrońska-Przygodzka, prezes MGI Akcept.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marta Biernacka

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / / Rady nie tylko na kłopoty