Raiffeisen franków łatwo nie odpuści

opublikowano: 07-11-2019, 22:00

Po raz pierwszy „frankowy” bank z otwartą przyłbicą powiedział, jak rozumie orzeczenie TSUE i co z tego wynika dla frankowiczów. Powiało grozą

Trzeciego listopada minął rok, od kiedy Raiffeisen Bank International (RBI) sprzedał biznes bankowy BGŻ BNP Paribas, a portfel kredytów frankowych wziął na swoją książkę. W ciągu blisko 30 lat istnienia Raiffeisen Bank Polska na palcach jednej ręki mało wprawnego drwala można policzyć konferencje prasowe dla polskich dziennikarzy szefa całej grupy. W ostatnich 12 latach odbyły się dwa takie spotkania, w tym jedno off the record. Trzecie odbyło się wczoraj. RBI oddział w Polsce w trybie dość nagłym, z dnia na dzień, zwołał konferencję z udziałem Alexander Fleischmanna, CEO austriackiej grupy. Jego obecność na spotkaniu z dziennikarzami świadczy o wadze, jaką bank przywiązuje do problemu frankowego, któremu konferencja była poświęcona. Dotychczas w sprawie kredytów w CHF Raiffeisen działał w kuluarach, nieoficjalnie. Teraz postanowił wystąpić z otwartą przyłbicą.

Andreas Fleischmann, prezes Raiffeisen Bank International, mówi, że
portfel kredytów frankowych przejętych od Raiffeisen Bank Polska, wart 2,3 mld
EUR, nie jest rentowny.
Zobacz więcej

NIERENTOWNY PORTFEL:

Andreas Fleischmann, prezes Raiffeisen Bank International, mówi, że portfel kredytów frankowych przejętych od Raiffeisen Bank Polska, wart 2,3 mld EUR, nie jest rentowny. Fot. Marek Wiśniewski

Bezpośrednim powodem zwołania konferencji była poniedziałkowa rozprawa państwo Dziubakowie kontra Raiffeisen. Nazwisko małżeństwa na trwałe weszło do historii, bo to w jego sprawie pośrednio wypowiadał się TSUE na początku października. W poniedziałek sąd zdecydował się przełożyć orzeczenie na początek stycznia, wysłuchał natomiast stanowisk obu stron. Po posiedzeniu pozywający i ich pełnomocnicy dość szeroko komentowali sprawę, prawnicy banku natomiast, to raczej standard w tego typu sprawach, milczeli. Do wczoraj. Obok Alexandra Fleischmanna głównym mówcą był Ireneusz Stolarski, partner w Baker & McKenzie, który od dłuższego czasu z zespołem wspiera Raiffeisen w sprawach frankowych.

— W domenie publicznej funkcjonują bardzo mocne stwierdzenia, że TSUE otworzył drogę do unieważniania umów oraz drogę do przewalutowania kredytów. Z takimi mocnymi stwierdzeniami trzeba walczyć — mówi Ireneusz Stolarski.

Raiffeisen po raz pierwszy publicznie tak wyraźnie zaprezentował swoje rozumienie orzeczenia TSUE i jego konsekwencji dla spraw toczących się przed sądami. Było to twarde prawnicze stanowisko, które powinno dać do myślenia frankowiczom i ich pełnomocnikom. Mecenas Stolarski wywodził, że przekonanie, iż TSUE dał zielone światło do unieważniania umów i przewalutowania kredytów, jest oparte na fałszywych przesłankach.

— Te dwie tezy, tak chętnie prezentowane w domenie publicznej, są nieprawdziwe — mówi mecenas Stolarski, przywołując kolejne punkty z orzeczenia TSUE, które w jego przekonaniu podają w wątpliwość przekształcanie umów frankowych w złotowe.

Jeśli chodzi o unieważnianie umów, to trybunał zaleca polskim sądom rozważenie, czy jest to korzystne dla konsumenta.

Nikogo nie straszymy

Tu dochodzimy do momentu, w którym klasyczny wywód prawniczy na dyskusyjny temat zmienił się gładko w język procesowy. Po poniedziałkowym posiedzeniu pojawiły się informacje, czy raczej pogłoski, że w razie unieważnienia umowy Raiffeisen zażąda od państwa Dziubaków 800 tys. zł kapitału wraz z odsetkami, a nawet wspomniał o możliwej eksmisji z kupionej za kredyt nieruchomości.

— To ogromne przekłamanie. Prawdą jest, że w stanowisku do sądu przedstawiliśmy hipotetyczny scenariusz, który mógłby nastąpić, gdyby sąd uznał umowę za nieważną — TSUE wymaga badania konsekwencji rozwiązania umowy — mówi Ireneusz Stolarski.

036950dd-4556-4e30-aabc-314ab0b280bd
Frankowicze kontra banki
Informacje dla zadłużonych we franku szwajcarskim. Rozstrzygnięcia z sal sądowych, opinie prawników, bankierów i zainteresowanych problemem
ZAPISZ MNIE
Frankowicze kontra banki
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany co dwa tygodnie
Kamil Zatoński
Informacje dla zadłużonych we franku szwajcarskim. Rozstrzygnięcia z sal sądowych, opinie prawników, bankierów i zainteresowanych problemem
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Prawnik tłumaczy, że bank przedstawił w sądzie scenariusze konsekwencji rozwiązania umowy kredytowej. Zaznaczył, że kwota 800 tys. zł „jest nieprawdziwa i przesadzona”, ale uchylił się od podania właściwej, zasłaniając się tajemnicą zawodową. Wyjaśnił, że owszem, bank dokonał wyliczenia wysokości zobowiązań klientów, gdyby umowa kredytu indeksowanego została uznana za nieważną, czyli w praktyce nieistniejącą. Raiffeisen wychodzi z założenia, że finansowanie udzielone państwu Dziubakom nie może mieć charakteru niedopłatnego i bankowi należy się z tego tytułu wynagrodzenie, wyliczone jak dla kredytu gotówkowego, niezabezpieczonego, długoterminowego. Do wyliczenia oprocentowania bank przyjął rynkowe stawki.

— Przyjęliśmy roboczo i wstępnie, że taką kwotę należy potraktować jako kredyt niehipoteczny, w polskich złotych, niezabezpieczony i w długoterminowym okresie spłaty. Przyjęliśmy rynkową wartość oprocentowania w tamtym okresie i skalkulowaliśmy hipotetyczną kwotę. Informacja medialna musi być miksem tych wariantów. Kwota 800 tys. nie jest prawidłowa — twierdzi prawnik Raiffeisena.

Klucze do mieszkania

Jeśli chodzi o sprawę eksmisji, to mecenas Stolarski wyjaśnia, że jest to jeden ze scenariuszy, o którym należy dyskutować. Jego zdaniem unieważnienie umowy pociąga za sobą takie same skutki jak wypowiedzenie umowy, czyli zobowiązuje kredytobiorcę do niezwłocznego zwrotu należności. A co w przypadku, jeśli nie posiada takiej kwoty?

— Są przepisy o tzw. surogacji: jeśli nie jest możliwy zwrot pieniędzy bankowi, to zwrotowi może podlegać to, co zostało kupione, o ile strony porozumiały się, co za tę gotówkę zostało kupione — mówi mecenas.

Zapewnia, że scenariusze nie zostały przygotowane po to, żeby straszyć klientów. Podkreśla również, że takie są skutki orzeczenia TSUE, które, jego zdaniem, a wbrew narracji frankowiczów i ich reprezentantów, nie są ani jednoznacznie korzystne dla konsumentów, ani dla banków.

— Trybunał wcale nie otworzył drogi do unieważniania umów — powiedział, że dyrektywa nie stoi temu na przeszkodzie. Rozstrzygnięcie, czy unieważnienie jest rozwiązaniem korzystnym dla klienta, należy do polskiego sądu — mówi mecenas Stolarski.

Pod politycznym parasolem

Alexander Fleischmann powiedział, że RBI jest obecnie w sporze z 1500 frankowiczami, a liczba nowych pozwów utrzymuje się na stabilnym poziomie i nie ma gwałtownego przyrostu po orzeczeniu TSUE. Twardo stoi na stanowisku, że mimo uznania klauzul indeksacyjnych za abuzywne kredyty frankowe były udzielane zgodnie z obowiązującym prawem, pod nadzorem Komisji Nadzoru Finansowego i cieszyły się politycznym poparciem.

— Klienci podpisywali kontrakty i wtedy nikt nie widział w tych kredytach niczego złego — mówi Andreas Fleischmann.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu