Wzrost PKB został osiągnięty dzięki konsumpcji - spożycie wzrosło o 1,7 proc. Przy silnym spadku zapasów oraz spadku inwestycji o 2,9 proc. okazuje się, że popyt krajowy jest na minusie - spadł o 2 proc. Czyli w Polsce firmy i gospodarstwa domowe kupiły o 2 proc. mniej wyrobów.
Dlaczego więc PKB rośnie? Dzieje się tak z powodu korzystnych dla Polski zmian w handlu zagranicznym. Silniej spadł import, przy mniejszym spadku eksportu, co powoduje, że saldo obrotów z zagranica odpowiada za 3,1 proc. wzrost PKB w tym roku.
Co uchroniło Polskę od recesji?
W naszej ocenie obniżka podatków (wchodząca w tym roku w życie a uchwalona za czasów minister finansów Zyty Gilowskiej) oraz to, że nie przyjęliśmy euro w 2008 r., pozwoliło złotemu osłabić się i uchronić eksporterów przed znaczącym wpływem spadku zamówień na ich rentowność. Brak euro spowodował uruchomienie korzyści - osłabienie złotego, a potencjalne negatywne skutki okazały się tylko potencjalne (dyskusje o ewentualnym banructwie Polski z kwietnia). Pamiętajmy, że gdyby kryzys był cięższy lub trwał dłużej, ewentualne silniejsze osłabienie złotego (np. poziom 7 zł) mogłoby z łatwością zmienić bilans pozostawienia złotego i nie wchodzenia do strefy euro.
Co dalej z PKB?
Rewidujemy naszą roczną prognozę PKB ze spadku o 0,8 proc., do wzrostu o 0,8 proc. r/r w całym roku. Dzięki ustabilizowaniu sytuacji u naszych głównych partnerów handlowych, polska produkcjia przemysłowa powinna stabilizować się na obecnym poziomie. Negatywnie na wzrost PKB będą wciąż oddziaływały spadające inwestycje (choć podtrzymywane przez inwestycje infrastrukturalne) oraz gorsze perspektywy konsumpcji - coraz mniejsza liczba pracujących polaków przy praktycznie nie zmienionych zarobkach.
Jakie są pozytywne konsekwencje?
Wyższy wzrost PKB będzie pozytywnie oddziaływał na budżet i rynek pracy. Dzięki temu minister finansów nie będzie musiał nowelizować budżetu po raz drugi, a wyższa baza do wyliczeń wpływów podatkowych zmniejszy nieznacznie napięcia w przyszłorocznym budżecie. Z punktu widzenia rynku pracy - choć bezrobocie wciąż będzie rosło, to ten wzrost będzie słabszy, gdyż mniejsza liczba firm będzie ograniczała zatrudnienie.
Jacek Wiśniewski
Główny Ekonomista Biura Analiz Ekonomicznych
Raiffeisen Banku Polska