Indeks MSCI rynków rozwijających się spadł o 2,2 proc. z tegorocznego szczytu odnotowanego 11 stycznia. W ciągu poprzednich dwunastu miesięcy zyskał jednak aż 80 proc. wyciągając wskaźnik cena/wartość księgowa o 17 proc. powyżej analogicznej wartości dla indeksu MSCI World.
Według Boba Dolla z funduszu BlackRock, spadki nie będą jednak trwałe, gdyż akcje spółek z rynków rozwijających się zasługują na wyższe wyceny z uwagi na wyższy wzrost gospodarczy, większe zyski i niższy niż w przypadku rozwiniętych krajów dług publiczny.
Jednak są i przeciwne komentarze.
John Bennett z Gartmore Group ocenia, że „największe zyski mogą być już historią”.
Nieco mniej drastyczny osąd reprezentuje z kolei Antoine van Agtmael, uważany za twórcę określenia „rynki wschodzące”. Uważa on, że w tym roku wspomniane rynki „zaczerpną oddech” przed dalszą długoterminową zwyżką (pisaliśmy o tym w artykule "Rynki wschodzące muszą wziąć oddech").
Bennett jest bardzo radykalny w swojej prognozie. „To nie jest dobry pomysł by kupować – jak to sam określił – „super duper” akcje, kiedy ich wyceny też są już na „super duper” poziomach – ostrzega.
Niemniej warto brać pod uwagę fakt, że w dalszym ciągi indeks MSCI Emerging
jest o 25 proc. poniżej poziomu z października 2007 r.
WST, Bloomberg