Czytasz dzięki

Rajdowy smak powideł Toyoty

opublikowano: 14-01-2020, 22:00

Akio, Ott i Tommi. Dzięki tym panom pod koniec tego roku będziesz mógł zasiąść za kierownicą sportowego i „dzikiego” auta Toyoty. I tylko od Toyoty

Zasady są proste: jeżeli twój szef pali, przymyka oko na twoje palenie. Szef rzuca, rzucasz i ty. Oczywiście rzucanie, szczególnie palenia, jest zdrowe, ale naprawdę nie musi się odbywać synchronicznie (ty i pryncypał). Ale często się odbywa. Podobnie w motoryzacji. Trudno nazwać przypadkiem wielki powrót Toyoty do sportu motorowego, skoro Akio Toyoda, szef Toyota Motor Corporation, jest fanem motosportu i okazjonalnym zawodnikiem. Poprzednik, Katsuaki Watanabe, nie był. Efekt? W olbrzymim uproszczeniu: rządy pana Watanabe — spokojne, ekologiczne i nudne. Cel — starsi panowie i floty. Rządy potomka ojców założycieli firmy Toyota — spokojne, ekologiczne, ale emocjonalne. Koniec z nudnymi samochodami. Słowem: pojawia się coś dla tych, którzy kładą dużo wasabi na porcję sushi i… nie przegryzają imbirem. To za panowania Akii Toyota wróciła do legendarnego Le Mans — to on zdecydował o powrocie na odcinki rajdowych samochodowych mistrzostw świata, no i wypuściła na rynek (w 2012 r.) toyotę GT 86, pierwsze sportowe auto od lat. W 2014 r. Toyota wróciła do rajdów w yarisie WRC — pierwszej rajdówce od lat. Rajdowych emocji mogli też doświadczać zwykli śmiertelnicy.

Yaris GR-4 jest pierwszym sportowym samochodem Toyoty z napędem na cztery koła
i pierwszym modelem homologacyjnym do WRC od zakończenia produkcji celiki
GT-Four w 1999 r. Trzycylindrowy silnik mieści 261 KM. Rozpędzają one to auto
do 100 km/h w 5,5 s.
Zobacz więcej

WNUCZKA:

Yaris GR-4 jest pierwszym sportowym samochodem Toyoty z napędem na cztery koła i pierwszym modelem homologacyjnym do WRC od zakończenia produkcji celiki GT-Four w 1999 r. Trzycylindrowy silnik mieści 261 KM. Rozpędzają one to auto do 100 km/h w 5,5 s. Fot. ARC

Na rynku (w 2017 r.) pojawiła się bowiem usportowiona 210-konna toyota yaris GRMN. Niestety, niewielu śmiertelników mogło spróbować jazdy tym autem. Wersja była mocno limitowana. Do Europy wjechało tylko 400 sztuk. W 2019 r. Toyota zaproponowała nową suprę, ostatecznie podkreślając swoje sportowe ambicje. Złośliwi szybko jednak zauważyli, że owe aspiracje nie do końca są Toyoty. GT86 powstało w bliskiej współpracy z Subaru, a nowa supra jest bliźniakiem (i to jednojajowym) BMW Z4. Początek 2020 r. zatka jednak złośliwym usta. Jest kolejny — sportowy, nielimitowany i zbudowany wyłącznie przez Toyotę sportowy model — yaris GR-4. Zrodzony z mistrzowskich doświadczeń Toyoty w WRC (Ott Tanak został w 2019 r. rajdowym mistrzem świata za kierownicą yarisa WRC). Co więcej — yaris GR-4 to całkowicie odrębny projekt od debiutującego na dniach yarisa czwartej generacji. Pełnymi garściami czerpie z doświadczeń i wiedzy inżynierów Toyota Gazoo Racing oraz Tommi Mäkinen Racing, partnera Toyoty w WRC. Posłuży też za homologacyjną bazę dla kolejnego yarisa WRC.

Auto ma napęd na cztery koła oraz najmocniejszy produkcyjny 3-cylindrowy silnik w historii. Więc jeśli jesteś jednym z tych, którzy przestali się interesować Toyotą wraz ze zniknięciem z salonów modeli: celica GT-Four czy MR2, jeśli odwróciłeś się od tej marki, bo ona odwróciła się od Carlosa Sainza, to yaris GR-4 może być dla ciebie. Pomyśl: pod maską 1,6-litrowa, 3-cylindrowa jednostka (też wolałbym „czwórkę”, ale takie czasy), którą wykręcono aż do 261 KM i 360 Nm. Do tego napęd na obie osie (co w seryjnych sportowych autach tego rozmiaru jest rzadkością). Domyślnie auto będzie rozdzielać napęd pomiędzy osie w proporcjach 60:40 (przód:tył) w trybie pracy normal, 30:70 w trybie sport oraz 50:50 w trybie track, ale możliwe będzie chwilowe przekazanie całego napędu na oś przednią lub tylną. Skrzynia manualna, 6-biegowa. Opcjonalnie dostępna „szpera”. Nadwozie wyłącznie 3-drzwiowe i niewielka jak na dzisiejsze czasy masa — 1280 kg. W pierwszej kolejności samochód będzie oferowany w Japonii — już można składać zamówienia. Cenę ustalono od 3,96 mln JPY (około 138 tys. zł).

81a6d2b2-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Cztery kółka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE
Cztery kółka
autor: Łukasz Ostruszka
Wysyłany co dwa tygodnie
Łukasz Ostruszka
Newsletter na temat rynku motoryzacyjnego: premiery, nowości, branżowe ciekawostki.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

W polskich salonach „dziki” yaris ma się pojawić w IV kw. 2020 r. Warto poczekać? Chyba tak. Dziennikarze CarAdvice.com.au podkreślają, że yaris GR-4 ma najlepszy stosunek mocy do masy wśród konkurencji. Współczynnik wynosi aż 204 KM na tonę. U konkurencji mniej: ford fiesta oferuje „jedynie” 158 KM, a renault clio RS — 165 KM. Szykuje się przełom? Raczej nie. Toyota pozostanie wierna swojej hybrydowej filozofii. Nie przestanie eksperymentować z napędami wodorowymi i nie wyłamie się z mniej lub bardziej elektrycznego kierunku, w jakim zmierza motoryzacja. Cieszy jednak fakt, że zanim silniki spalinowe zostaną zakazane (lub przestaną być opłacalne), oferuje coś dla tych, którzy Toyotę kojarzą bardziej z tytułami WRC z lat 80. i 90. niż z nudnymi wozidłami dla działkowców z czasów Katsuaki Watanabe. Coś dzikiego, szybkiego i wymagającego. Nawet jeśli to coś ma tylko trzy cylindry. Oferuje jednak mieszaninę kultowych aut i sportu w najczystszej postaci. I choć na pierwszą jazdę przyjdzie jeszcze poczekać, już poczułem się jak po powrocie z długich kolonii, kiedy znowu po dziesiątkach niezjedzonych kanapek z mdłym dżemem śliwkowym na śniadanie mogłem spróbować babcinych powideł. Jak dla mnie — niebo w gębie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Bołtryk

Polecane