Raport o patologiach przepadł

05-04-2007, 08:31

Z resortu spraw wewnętrznych zniknął dokument o  patologiach w górnictwie. Kto tuszuje brudne interesy węglowe?

Z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) wyparował raport o postępowaniach przygotowawczych prowadzonych przez policję i prokuraturę. Traktował o nieprawidłowościach w obrocie węglem. Zespół, który go opracował, wskazał Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) i Centralnemu Biuru Śledczemu (CBŚ) Komendy Głównej Policji (KGP) na konieczność monitorowania ekonomicznych i wręcz kryminalnych mechanizmów na tym rynku.

— Analiza wykazała, że nieprawidłowości mogły wiązać się z przestępczością zorganizowaną i odnosić do rozległych powiązań w systemie energetycznym: w kopalniach, sieciach energetycznych czy w hutnictwie — precyzował w 2006 r. Tomasz Skłodowski, ówczesny rzecznik resortu.

2 lutego 2007 r. Ludwik Dorn, minister spraw wewnętrznych, stwierdził, że były naciski polityczne na policję w sprawach tzw. afer węglowych, znikały dokumenty. Kto naciskał? Jakie dokumenty? Tego wicepremier nie chciał ujawnić.

Urzędnicy pod lupą

Kilka miesięcy temu Paweł Poncyljusz, wiceminister gospodarki odpowiedzialny do niedawna za górnictwo, zwrócił się do premiera Dorna o udostępnienie raportu.

— Nie dostałem, bo go nie ma — mówi Paweł Poncyljusz.

— Potwierdzam, że w resorcie nie odnaleziono raportu dotyczącego spraw węglowych — stwierdza Michał Rachoń, rzecznik MSWiA.

Premier Dorn — po wewnętrznej kontroli w ministerstwie — skierował pod koniec grudnia 2006 r. zawiadomienie do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez byłych pracowników MSWiA. Chodzi o Międzyresortowe Centrum ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Międzynarodowego Terroryzmu, które zajmowało się m.in. patologiami w górnictwie i handlu paliwami. Śledztwo ma wykazać, czy złamali przepisy. Prowadzi je Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

— Trwają przesłuchania. Śledztwo ustali, jakimi dokumentami dysponowali urzędnicy, kto miał do nich dostęp i jak były one wydawane — mówi Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W sprawę może być zamieszanych kilkadziesiąt osób.

Tak się zaczęło

25 lipca 2002 r. Krzysztof Janik, minister spraw wewnętrznych w rządzie SLD i szef Międzyresortowego Centrum ds. Zwalczania Przestępczości Zorganizowanej i Międzynarodowego Terroryzmu, powołał zespół ds. przeciwdziałania nieprawidłowościom w obrocie węglem (przedstawiciele: resortów skarbu, gospodarki, finansów, ABW, CBŚ, służby kryminalnej KGP i straży granicznej). Na szefa wyznaczono Roberta Zmiejkę, zastępcę dyrektora sekretariatu MSWiA. Za pracę zespołu odpowiadał też gen. Józef Semik. Nie udało nam się z nim skontaktować.

Eksperci mieli do dyspozycji materiały przekazane przez policję i CBŚ. Zakończyli pracę 31 grudnia 2003 r. Dokument przedstawiono ministrowi Janikowi oraz CBŚ.

Gabinetowe interesy

29 lipca 2003 r. „Rzeczpospolita” ujawniła, że Janusz Ocipka, dyrektor gabinetu politycznego Janika, miał udziały m.in. w Przedsiębiorstwie Organizacji Zaopatrzenia i Zbytu Agrokompleks, spółce handlującej węglem, która nie płaciła kopalniom. W jednej z firm powiązanych Ciech-Bud (poprzednia nazwa Agro Invest) w radzie nadzorczej zasiadał Krzysztof Janik.

Po tej publikacji Jerzy Polaczek, poseł PiS , złożył do Prokuratury Okręgowej w Katowicach doniesienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jesienią 2003 r. ruszyło śledztwo. Wiosną 2004 r. prokuratura umorzyła dochodzenie w sprawie interesów dyrektora Ocipki. W uzasadnieniu czytamy m.in.: „czynniki obiektywne związane z brakiem zapłaty na rzecz tego podmiotu przez jej kontrahentów należy traktować w kategorii nieuregulowanej należności, która może być dochodzona w drodze cywilno-prawnej”.

Kręte drogi

Wymiar sprawiedliwości nie może pochwalić się dużymi sukcesami w walce z patologiami w branży. To dobrze zorganizowany biznes, za którym stoją grupy interesów. Mafia węglowa? Od lat wokół obrotu węglem panuje zmowa milczenia. Na tym procederze traci państwowe górnictwo, czyli my, podatnicy.

Profesor Jan Macieja z PAN, poproszony przez nas o oszacowanie strat górnictwa, wynikających z nieprawidłowości w obrocie węglem, wyliczył, że w ciągu ostatnich trzynastu lat wyniosły one około 50 mld zł.

Maria Trepińska, m.trepinska@pb.pl

© ℗

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Raport o patologiach przepadł