Rating znów zagrożony

Polityka uderza w gospodarkę. Najniższy wymiar kary ze strony agencji Moody’s to negatywna perspektywa ratingu

Przewidzieć decyzję agencji ratingowej to sztuka nie lada. Najlepiej świadczy o tym styczniowy ruch Standard & Poor’s (S&P). Za nieco ponad miesiąc swój raport na temat Polski powinna przedstawić kolejna agencja z „wielkiej trójki” — Moody’s. „PB” postanowił sprawdzić, czego można się spodziewać ze strony tych, którzy wezmą pod lupę naszą wiarygodność kredytową. Poprosiliśmy o opinię osoby, które zawodowo zajmują się tworzeniem scenariuszy gospodarczych, pytając 18 uznanych zespołów analitycznych w kraju i za granicą. Wnioski? Cięcie perspektywy ratingu, która dzisiaj jest stabilna, do negatywnej jest przesądzone. To, czy agencja pójdzie dalej, wszyscy zgodnie oceniają jako ryzyko, ale aż 7 banków uważa, że na pewno spadniemy o jeden stopień. W centrum uwagi nie są, podobnie jak nie były w styczniu, gdy straciliśmy literkę A u S&P, kwestie gospodarcze. Deficyt sektora finansów za ubiegły rok wyniósł 2,5 proc. PKB, najmniej od 2007 r. i nawet jeśli rządowe plany oznaczają jego wzrost, to w Ministerstwie Finansów przekonują, że na pewno nie powyżej unijnych limitów. Także dług publiczny, choć rośnie, jest wciąż daleko od newralgicznejgranicy 60 proc. PKB, a dzięki solidnie pobudzonym apetytom konsumpcyjnym Kowalskiego tempo wzrostu PKB bliskie 4 proc. nie wydaje się zagrożone. Moody’s już od października ostrzega, że jeśli nie utrzymamy dyscypliny fiskalnej, odbije się to negatywnie na naszej wiarygodności kredytowej. Jednak w ostatnich raportach agencja przesunęła akcenty na politykę. Dzisiaj to nie kondycja budżetu jest największym zagrożeniem dla ratingu, ale awantura wokół Trybunału Konstytucyjnego (TK), która uderza w atrakcyjność inwestycyjną kraju. Resort finansów włożył dużo wysiłku, żeby przekonać inwestorów od Nowego Jorku przez Londyn po Tokio, że fundamenty gospodarki są mocne, a decyzja S&P nie miała uzasadnienia. Opłacało się, bo ceny obligacji są stabilne, a złoty mocniejszy. Pomaga nam jednak przede wszystkim to, że drukarka EBC pracuje mocniej, a Fed nie spieszy się z podwyżką kosztu pieniądza.

Zobacz więcej

INWESTORZY DALI OSTRZEŻENIE: Kapitał z Polski jeszcze nie ucieka, a zagraniczne firmy nadal cenią nas najbardziej w regionie. W ostatnim badaniu atrakcyjności inwestycyjnej straciliśmy jednak jako jedyni, a to, co uwiera biznes, to brak stabilności. Bloomberg

 SONDA


Rynek już wie

JAROSŁAW JANECKI, główny ekonomista Societe Generale

W przeciwieństwie do podmiotów krajowych większość inwestorów zagranicznych uwzględniła już w strategiach możliwość obniżenia ratingu przez agencję Moody’s. Na możliwość obniżenia ratingu wskazuje kilka czynników. Po pierwsze, istnieje małe prawdopodobieństwo, aby w krótkim czasie, do początku maja, została usunięta główna przeszkoda budząca niepokój analityków agencji — rozwiązanie problemów wokół TK. Po drugie, trudno liczyć na to, aby w najbliższym czasie pojawił się efekt poprawy ściągalności podatków. Po trzecie, niepewność związana z dodatkowymi wpływami podatkowymi w połączeniu z nowymi działaniami odbijającymi się negatywnie na sytuacji budżetu będą wpływały na wzrost prawdopodobieństwa przekroczenia przez deficyt 3 proc. PKB już w przyszłym roku.

Oberwiemy mocno

JAKUB BOROWSKI,  główny ekonomista Credit Agricole

Moody’s obniży nasz rating o jeden poziom i wprowadzi perspektywę negatywną. Agencja kilkakrotnie już sygnalizowała, że wynik wyborów i ostatnie działania w sprawie TK są negatywne dla ratingu, więc jego obniżka wydaje się być przesądzona. Gdyby Moody’s chciał utrzymać rating na obecnym poziomie — wyraźnie powyżej S&P, musiałby to uzasadnić silną poprawą perspektyw gospodarczych Polski lub wiarą, że plan Morawieckiego „odpali” i gospodarka mocno przyspieszy. Biorąc pod uwagę utrzymującą się niepewność dotyczącą globalnej sytuacji gospodarczej, w tym w szczególności głównych partnerów handlowych Polski, a także brak — na razie — propozycji konkretnych i przekonujących działań trwale dynamizujących wzrost gospodarczy w planie Morawieckiego, tezę o silnej poprawie perspektyw bardzo trudno uzasadnić.

Agencja już ostrzegała

KATARZYNA RZENTARZEWSKA, analityk Erste

W naszym bazowym scenariuszu zakładaliśmy „jedynie” obniżkę perspektywy do negatywnej, niemniej ostatni komentarz wyraźnie zwiększa ryzyko obniżki ratingu i taka decyzja z pewnością nie byłaby dla nas zaskoczeniem, szczególnie że ocena ratingowa agencji Moody’s jest obecnie na wyższym poziomie. Ponadto to nie pierwszy komentarz ze strony agencji wskazujący na zmiany, które negatywnie wpływają na ocenę ratingu Polski. Jeśli agencja uzna, że kryzys wokół TK osłabia otoczenie instytucjonalne do tego stopnia, że atrakcyjność Polski i perspektywy rozwoju w długim horyzoncie się pogorszyły, ponadto ryzyko fiskalne, na które agencja wskazywała w styczniu, pozostaje wysokie, obniżka ratingu jest dość prawdopodobna.

Brakuje nam argumentów

MARTA PETKA-ZAGAJEWSKA, główna ekonomistka Raiffeisen Polbanku

Elementem przeważającym jest to, że ocena Moody’s jest teraz najwyższa spośród wszystkich trzech agencji, więc ma także największe pole do zmian. Wysyłane ostatnio sygnały też sugerują, że agencja szykuje pole do czegoś więcej niż tylko zmiana perspektywy, która jest w zasadzie przesądzona. Argumenty na „plus” dla polskiego ratingu, takie jak dobre wyniki sektora finansów publicznych za 2015 r., ograniczany deficyt na rachunku obrotów bieżących czy mniejsze, niż można się było obawiać, naciski polityczne na NBP łatwo zneutralizować, bo pierwsze dwa to wynik historyczny, a ten rok przyniesie zmianę trendu i ponowny wzrost deficytu, a po stronie NBP jeszcze wiele może się zmienić wraz ze zmianą prezesa czy pogorszeniem koniunktury.

Cięcie wzbudzi kontrowersje

MACIEJ RELUGA, główny ekonomista BZ WBK

Obniżka perspektywy ratingu jest niemal pewna, a agencja ostrzegała już trzykrotnie o tym. To znaczy, że rynki powinny być na to przygotowane i ewentualna reakcja nie musi być ani gwałtowna, ani długotrwała. Zmiana samego ratingu też jest możliwa, ale mniej prawdopodobna. Podobnie jak w przypadku S&P, trudno będzie dla niej znaleźć sensowne uzasadnienie, bo wciąż poruszamy się bardziej w obszarze czynników ryzyka, np. związanych z kredytami walutowymi czy perspektywą polityki fiskalnej. Problem niezależności NBP, który tak podnosił S&P, właściwie zniknął, a w finansach publicznych mamy lepszy punkt wyjścia, bo deficyt w ubiegłym roku okazał się sporo niższy od przewidywań. Natomiast argumentem może być to, że w Moody’s mamy relatywnie wysoki rating, wyższy niż w innych agencjach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Rating znów zagrożony