Ratingowy zestaw życzeń

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2013-01-17 00:00

UNIA EUROPEJSKA

Twórczość Parlamentu Europejskiego czasami okazuje się tak szczytna, że aż rozbrajająco naiwna. Reprezentantem takiej kategorii aktów unijnego prawa jest rozporządzenie doprecyzowujące działalność agencji ratingowych, czyli firm oceniających wiarygodność kredytową podmiotów pożyczających pieniądze. Wczoraj w Strasburgu odbyło się dopiero pierwsze czytanie, ale należy spodziewać się przyjęcia rozporządzenia w tym półroczu. Nikt nie ukrywa, że chodzi głównie o ochronę państw Unii Europejskiej oraz traktowanego w całości Eurolandu, a nie pożyczkobiorców prywatnych.

Projekt rozporządzenia zawiera przepisy naprawdę rozsądne. Agencje ratingowe na przykład będą musiały ujawniać w swoich sprawozdaniach, jakie czynniki stanowiły podstawę ich ocen. Nie będą mogły wydawać bezpośrednich ani wyraźnych zaleceń politycznych, dotyczących decyzji niezależnych podmiotów. Przewidziany został również kaganiec kalendarzowy dla publikowania kredytowych ocen państw. Agencje mogłyby publikować co najmniej dwa, ale nie więcej niż trzy takie niezamówione ratingi, a publikacja ich następowałaby wyłącznie po zamknięciu giełd w UE i co najmniej na godzinę przed ich otwarciem. Daty planowanych ratingów zadłużenia państw na kolejny rok kalendarzowy byłyby podawane pod koniec roku poprzedniego. Pomyślano również o odpowiedzialności agencji — inwestor lub emitent będzie mógł dochodzić roszczeń za poniesione szkody, gdy agencja umyślnie lub w wyniku rażącego niedbalstwa dokona błędnej oceny kredytowej.

Znalazło się również zalecenie dla rynków finansowych. Przy przeprowadzaniu oceny wiarygodności podmiotu lub instrumentu finansowego instytucje kredytowe i inwestycyjne powinny przeprowadzać własne oceny ryzyka, aby nie zdawać się automatycznie lub wyłącznie na ratingi agencyjne. Alternatywne oceny ryzyka kredytowego należy wdrożyć tak, by od roku 2020 prawo stanowione w UE nie zawierało już żadnych odniesień do agencyjnych ratingów. Instytucje finansowe nie będą także zobowiązane do automatycznego pozbywania się czyichś aktywów w razie obniżenia oceny zdolności kredytowej.

Ten obszerny pakiet środków prawnych i administracyjnych miałby wspomagać stabilizację Eurolandu.

Kreatywny projekt ma jednak malutki feler — otóż rozporządzenie będzie obowiązywało wyłącznie agencje zarejestrowane w UE… Tymczasem tak się składa pechowo dla naszej wspólnoty, a zwłaszcza dla strefy euro, że cała ratingowa branża jest absolutnie zdominowana przez podmioty z innych kontynentów. Naprawdę decyduje amerykańska wielka piątka, posiadająca certyfikaty SEC (United States Securities and Exchange Commission): Fitch Ratings, Moody’s, Standard & Poor’s, AM Best oraz Dominion Bond Rating Service. Liczą się jeszcze agencje azjatyckie — wschodząca chińska potęga Dagong, a także japońska i malezyjska. W tym towarzystwie Unia Europejska po prostu nie istnieje i wobec agencji zza oceanu pozostanie wyłącznie petentem — niezależnie od regularnie zdarzających im się merytorycznych kompromitacji czy też ocen wyraźnie tendencyjnych.