Ratunku szukajcie w Chinach

Małgorzata Grzegorczyk
09-12-2010, 08:56

Nie róbcie tego błędu co Niemcy — radzi guru biznesu. w Europie zamówień będzie tylko mniej. Najpierw Azja, potem Afryka. Oto rynki przyszłości.

"To dzięki małym i średnim firmom wasz kraj ominął kryzys" — uważa Hermann Simon, założyciel wywodzącej się z Niemiec globalnej firmy doradztwa strategicznego Simon-Kucher und Partners. Chwali Polaków za ducha przedsiębiorczości, ponoć najbardziej rozwiniętego w całej Europie Środkowej i Wschodniej. Ale ostrzega, że nie można spocząć na laurach.

— Na dłuższą metę polskie spółki nie mogą polegać tylko na popycie wewnętrznym. Populacja kurczy się dramatycznie. Firmy muszą stawać się coraz bardziej międzynarodowe. Duże rynki przyszłości nie znajdują się w Europie, tylko w Azji — mówi profesor Simon.

Ziemia obiecana


Dlatego to do Chin i Indii trafia coraz więcej produkcji. W Europie moce będą ograniczane.

— Rośnie rynek ultratanich produktów, które są projektowane i wytwarzane w Azji, a nie w Europie. Siemens wyprodukował urządzenie do badań za pomocą rezonansu magnetycznego za jedną trzecią ceny. Ten produkt był początkowo przeznaczony dla krajów rozwijających się, ale okazało się, że teraz sprzedaje się świetnie w USA, kupują go małe szpitale i lekarze do prywatnych gabinetów. Produkowane w Azji potrójne ostrza Gillette kosztują 11 centów. Takich produktów, które są o 50-75 proc. tańsze, będzie przybywać — przewiduje Hermann Simon.

Niemcy przespali

Dowodów chińskiej ekspansji nie trzeba daleko szukać

— W Niemczech w ostatnim czasie chińscy inwestorzy przejęli 50 dużych spółek. Producent maszyn SANY buduje pierwszą chińską fabrykę w Niemczech [w Kolonii to inwestycja za 100 mln EUR — przyp. red]. Dlatego polskie firmy działające w sektorze o globalnym zasięgu muszą obowiązkowo wejść do Chin lub Indii — zaleca niemiecki guru biznesu.

Ostrzega, że swoją szansę zaprzepaścili niemieccy przedsiębiorcy.

— Trzy lata temu Niemcy byli największym producentem baterii fotowoltaicznych na świecie. Dziś są to Chińczycy. Dlaczego? W 2007 r. Niemcy przegapili moment na budowę fabryki w Chinach. A można się było domyślać, co się stanie: trzy lata temu 90 proc. zamówień od poddostawców tych firm pochodziło z Chin — opowiada profesor Simon.

W dalszej przyszłości największym rynkiem będzie Afryka, gdzie liczba mieszkańców podwoi się do 2 mld do 2020 r., przewyższając łączną liczbę mieszkańców Chin i Indii.

Zagraniczna ekspansja to nie jest zadanie tylko dla największych koncernów.

— To kwestia nie wielkości, tylko odwagi, braku psychicznych oporów, otwartości. I Polacy są w tym nieźli — podsumowuje Hermann Simon.

Profesor sam stosuje się do własnych rad: Simon-Kucher und Partners zatrudnia łącznie 500 osób, ma 21 biur, najnowsze — w Pekinie i Szanghaju.

Hermann Simon, założyciel wywodzącej się z Niemiec globalnej firmy doradztwa strategicznego Simon-Kucher und Partners. Fot. GK
Zobacz więcej

Hermann Simon, założyciel wywodzącej się z Niemiec globalnej firmy doradztwa strategicznego Simon-Kucher und Partners. Fot. GK

 

Trzeba umieć wykorzystać potencjał

Stanisław Waśko, wiceprezes Can-Pack, producenta puszek posiadającego fabryki w Polsce, Indiach, Rosji, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Wielkiej Brytanii, Rumunii i na Ukrainie

Rynki azjatyckie, zwłaszcza Chiny i Indie, mają ogromny potencjał rozwojowy (duża liczba ludności, relatywnie niski poziom PKB per capita, przyrost naturalny) i w związku z tym są bardzo atrakcyjne. Podobnie widzi je Can Pack, który ma już fabrykę w Indiach i planuje dalsze inwestycje. Jednak mówienie, że należy inwestować tylko na tych rynkach, to uproszczenie. Niektóre produkty muszą być wykonywane blisko konsumenta, gdy koszty transportu mają duży udział w cenie. Takim wyrobem jest puszka napojowa. Mogą też pojawić się inne uwarunkowania, które zdecydują o lokalizacji inwestycji w Europie (np. bariery handlowe).

Na naszym kontynencie i innych rozwiniętych rynkach struktura popytu będzie się zmieniała, m.in. jako następstwo zmian demograficznych. Musimy brać pod uwagę, że dostęp do surowców, źródeł energii i ochrona środowiska mogą stać się barierami rozwojowymi rynków Chin i Indii.

W Europie będzie rosła rola usług i jako generalny trend można rzeczywiście założyć "ucieczkę" przemysłu do Azji. W Afryce będą rozwijać się gospodarki położone na północy kontynentu, głównie w związku z wymianą handlową z UE. Can Pack buduje fabrykę puszek w Casablance.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Ratunku szukajcie w Chinach