RBP: Euro odrabia część strat

opublikowano: 2010-05-20 09:26

Opublikowane wczoraj przez GUS dane o przeciętnym zatrudnieniu i wynagrodzeniu w sektorze przedsiębiorstw przedstawiają rynek pracy w całkiem korzystnym świetle. Pozytywną tendencję kontynuuje przede wszystkim zatrudnienie.

Wzrost liczby etatów o 14,6 tys. po raz kolejny przekroczył rynkowe oczekiwania i sprawił, że w ujęciu r/r kwiecień był pierwszym miesiącem od ponad roku, który nie przyniósł ujemnych odczytów. Proces odbudowywania miejsc pracy trwa, i według naszych szacunków na koniec roku może przynieść wzrost ich liczby o około 2% r/r. Tempo zatrudnienia nowych pracowników nadal jest jednak na tyle umiarkowane, że nie przekłada się ono na presję płacową. Stąd tempo wzrostu wynagrodzeń pozostaje umiarkowane (3,2% r/r w kwietniu) i sądzimy, że na zbliżonych poziomach (3-4% r/r) utrzyma się także w najbliższych miesiącach.  

Waluty

Początek środowej sesji nie był udany dla europejskiej waluty. Kurs EUR/USD na skutek wprowadzonego przez Niemcy zakazu niezabezpieczonej krótkiej sprzedaży: obligacji skarbowych denominowanych w euro, CDS-ów na nich bazujących oraz akcji 10 najważniejszych instytucji finansowych, zniżkował w okolice poziomu 1,2140, najniższego od kwietnia 2006 r. W kolejnych godzinach handlu doszło do stabilizacji kursu, a korekcyjne odbicie w górę powstrzymała swoja wypowiedzią Angela Merkel, mówiąc, że euro jest w niebezpieczeństwie. Sytuacja uległa gwałtownej zmianie po południu, kiedy to kurs EUR/USD zaczął w szybkim tempie iść w górę. Na rynku pojawiły się spekulacje, że być może doszło do interwencji ze strony Europejskiego Banku Centralnego, ale rzecznik prasowy tej instytucji zaprzeczył tym pogłoskom. O wiele więcej prawdopodobne jest to, że na takie działania na parze EUR/CHF zdecydował się Bank Szwajcarii – choć jak zawsze w jego przypadku takie działania nigdy nie są potwierdzane oficjalnie. Na rynek trafiła też na chwilę plotka o możliwym wyjściu ze strefy euro Grecji, co zdaniem części dealerów także przyczyniło się do umocnienia wspólnej waluty – ale spekulacjom tym kategorycznie zaprzeczył od razu rzecznik Hellady. Suma summarum dzień zakończył się dużym, ponad 2% wzrostem ceny euro względem dolara do poziomu ok. 1,2430.
Zamieszanie na rynku międzynarodowym nie posłużyło wczoraj złotemu, który w istotnym stopniu stracił tak do euro, jak i do dolara. Kurs EUR/PLN wzrósł o 2,6% do 4,1270, w ciągu dnia docierając nawet do ok. 4,1365, a kurs USD/PLN zwyżkował o 3,05% do 3,3520, ustalając dzienne maksimum na poziomie 3,3670.
Pierwsza część czwartkowego handlu przyniosła lekki spadek eurodolara eurodolara. Jean-Claude Juncker, szef Eurogrupy powiedział dziś, że rynek walutowy co prawda jest monitorowany, ale szybkiej potrzeby do interweniowania na nim nie ma oraz dodał, że dla władz obecnie większym powodem do niepokoju jest siła spadku ceny euro, a nie konkretny poziom kursu. Z kolei złoty w stosunku do wczorajszego zamknięcia (godz. 18:00) nieco się wzmocnił. 
   
Giełdy

Wczorajszy dzień był mocno spadkowy na giełdach. Najważniejsze indeksy straciły 2-3%. O 2,7% spadł WIG, WIG20 minimalnie więcej. Wyprzedaż związana była przede wszystkim z zaskakującym posunięciem niemieckich władz o zakazie niektórych transakcji krótkiej sprzedaży dla wybranych akcji, obligacji i CDS-ów. Brak zapowiedzi takich działań, fakt natychmiastowego wejścia ich w życie oraz ogólne wrażenie chaosu (tym bardziej, że zasady te zostały wprowadzone bez koordynacji a nawet wiedzy innych państw EZ), zwiększył poziom niepewności na rynkach akcji. A to zwykle zmniejsza atrakcyjność ryzykownych aktywów, jakimi są m.in. akcje. Warto zwrócić uwagę, że poziom niepewności od kilku tygodni był już i tak stosunkowo wysoki, w związku z niewiadomą jak UE rozwiąże problem nadmiernego zadłużenia niektórych należących do niej krajów. Najsilniejsza wyprzedaż trwała przez pierwsze 2 godziny sesji. Potem indeksy w Europie zaczęły się stabilizować. Wydaje się więc, że efekt wczorajszych regulacji został już wyceniony.
Sesja w USA rozpoczęła się w okolicach zera, ale potem indeksy skierowały się na południe. S&P500 w pewnym momencie tracił nawet 1,8%, ale ostatecznie zniwelował straty do 0,5%. Najmocniej traciły firmy przemysłowe, szczególnie te nastawione na eksport, w związku z  obawami o przyszły wzrost gospodarczy w strefie euro.
Dzisiejsza sesja w Azji była spadkowa. W Europie spodziewamy się jednak stabilizacji po wczorajszej wyprzedaży. W krótkim terminie (kilku sesji) ruch w dół wydaje nam się ciągle bardziej prawdopodobny niż w górę.

Biuro Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Banku Polska