Wzrost liczby etatów o 14,6 tys. po raz kolejny przekroczył rynkowe oczekiwania i sprawił, że w ujęciu r/r kwiecień był pierwszym miesiącem od ponad roku, który nie przyniósł ujemnych odczytów. Proces odbudowywania miejsc pracy trwa, i według naszych szacunków na koniec roku może przynieść wzrost ich liczby o około 2% r/r. Tempo zatrudnienia nowych pracowników nadal jest jednak na tyle umiarkowane, że nie przekłada się ono na presję płacową. Stąd tempo wzrostu wynagrodzeń pozostaje umiarkowane (3,2% r/r w kwietniu) i sądzimy, że na zbliżonych poziomach (3-4% r/r) utrzyma się także w najbliższych miesiącach.
Waluty
Początek środowej sesji nie był udany dla europejskiej waluty. Kurs EUR/USD
na skutek wprowadzonego przez Niemcy zakazu niezabezpieczonej krótkiej
sprzedaży: obligacji skarbowych denominowanych w euro, CDS-ów na nich bazujących
oraz akcji 10 najważniejszych instytucji finansowych, zniżkował w okolice
poziomu 1,2140, najniższego od kwietnia 2006 r. W kolejnych godzinach handlu
doszło do stabilizacji kursu, a korekcyjne odbicie w górę powstrzymała swoja
wypowiedzią Angela Merkel, mówiąc, że euro jest w niebezpieczeństwie. Sytuacja
uległa gwałtownej zmianie po południu, kiedy to kurs EUR/USD zaczął w szybkim
tempie iść w górę. Na rynku pojawiły się spekulacje, że być może doszło do
interwencji ze strony Europejskiego Banku Centralnego, ale rzecznik prasowy tej
instytucji zaprzeczył tym pogłoskom. O wiele więcej prawdopodobne jest to, że na
takie działania na parze EUR/CHF zdecydował się Bank Szwajcarii – choć jak
zawsze w jego przypadku takie działania nigdy nie są potwierdzane oficjalnie. Na
rynek trafiła też na chwilę plotka o możliwym wyjściu ze strefy euro Grecji, co
zdaniem części dealerów także przyczyniło się do umocnienia wspólnej waluty –
ale spekulacjom tym kategorycznie zaprzeczył od razu rzecznik Hellady. Suma
summarum dzień zakończył się dużym, ponad 2% wzrostem ceny euro względem dolara
do poziomu ok. 1,2430.
Zamieszanie na rynku międzynarodowym nie posłużyło
wczoraj złotemu, który w istotnym stopniu stracił tak do euro, jak i do dolara.
Kurs EUR/PLN wzrósł o 2,6% do 4,1270, w ciągu dnia docierając nawet do ok.
4,1365, a kurs USD/PLN zwyżkował o 3,05% do 3,3520, ustalając dzienne maksimum
na poziomie 3,3670.
Pierwsza część czwartkowego handlu przyniosła lekki
spadek eurodolara eurodolara. Jean-Claude Juncker, szef Eurogrupy powiedział
dziś, że rynek walutowy co prawda jest monitorowany, ale szybkiej potrzeby do
interweniowania na nim nie ma oraz dodał, że dla władz obecnie większym powodem
do niepokoju jest siła spadku ceny euro, a nie konkretny poziom kursu. Z kolei
złoty w stosunku do wczorajszego zamknięcia (godz. 18:00) nieco się
wzmocnił.
Giełdy
Wczorajszy dzień był mocno spadkowy na giełdach. Najważniejsze indeksy
straciły 2-3%. O 2,7% spadł WIG, WIG20 minimalnie więcej. Wyprzedaż związana
była przede wszystkim z zaskakującym posunięciem niemieckich władz o zakazie
niektórych transakcji krótkiej sprzedaży dla wybranych akcji, obligacji i
CDS-ów. Brak zapowiedzi takich działań, fakt natychmiastowego wejścia ich w
życie oraz ogólne wrażenie chaosu (tym bardziej, że zasady te zostały
wprowadzone bez koordynacji a nawet wiedzy innych państw EZ), zwiększył poziom
niepewności na rynkach akcji. A to zwykle zmniejsza atrakcyjność ryzykownych
aktywów, jakimi są m.in. akcje. Warto zwrócić uwagę, że poziom niepewności od
kilku tygodni był już i tak stosunkowo wysoki, w związku z niewiadomą jak UE
rozwiąże problem nadmiernego zadłużenia niektórych należących do niej krajów.
Najsilniejsza wyprzedaż trwała przez pierwsze 2 godziny sesji. Potem indeksy w
Europie zaczęły się stabilizować. Wydaje się więc, że efekt wczorajszych
regulacji został już wyceniony.
Sesja w USA rozpoczęła się w okolicach zera,
ale potem indeksy skierowały się na południe. S&P500 w pewnym momencie
tracił nawet 1,8%, ale ostatecznie zniwelował straty do 0,5%. Najmocniej traciły
firmy przemysłowe, szczególnie te nastawione na eksport, w związku z
obawami o przyszły wzrost gospodarczy w strefie euro.
Dzisiejsza sesja w
Azji była spadkowa. W Europie spodziewamy się jednak stabilizacji po wczorajszej
wyprzedaży. W krótkim terminie (kilku sesji) ruch w dół wydaje nam się ciągle
bardziej prawdopodobny niż w górę.
Biuro Analiz Ekonomicznych Raiffeisen Banku Polska