Łódzka grupa odzieżowa trzeci kwartał zalicza do udanych i obiecuje, że czwarty będzie jeszcze lepszy. Inwestorzy są zadowoleni.
Odzieżowy Redan, który przez kilka lat był pod kreską, po trzech kwartałach tego roku miał 208,3 mln zł przychodów ze sprzedaży i 3,6 mln zł zysku netto. Rok wcześniej spółka miała 183,2 mln zł obrotów i 6,2 mln zł straty netto. W trzecim kwartale jej przychody sięgnęły 70,7 mln zł, wobec 63,2 mln zł rok wcześniej, a zysk netto 0,4 mln zł, wobec 2,9 mln zł straty rok wcześniej.
— Cieszymy się, że mimo okresu wyprzedażowego udało się nam w trzecim kwartale wypracować takie wyniki. Cały rok zakończymy na znacznym plusie, zwiększymy też obroty — mówi Piotr Kulawiński, prezes Redana.
Prognoz zarząd nie podaje. Jest dobrej myśli, mimo światowego załamania gospodarki.
— Kryzys, o którym mówią media, w centrach handlowych nie istnieje. Nie odczuwamy go na własnej skórze, bo klienci nadal wydają sporo pieniędzy na ubrania. Być może nie kupują już domów i samochodów —mówi Piotr Kulawiński.
Redan ma w sieci ponad 340 salonów trzech marek: Textillmarket, Top Secret i Troll. W przyszłym roku planuje otworzyć ponad 50 sklepów za własne pieniądze. Zarząd chciałby otwierać więcej punktów, do 2010 r. musi jednak oddać bankom 30 mln zł długu, co krępuje mu ręce.
— Cały czas szukamy banków, które przejęłyby pożyczkę i przedłużyły okres spłaty. To pozwoliłoby nam na szybszy rozwój — mówi Piotr Kulawiński.
Inwestorzy entuzjastycznie zareagowali na wiadomości ze spółki i na zamknięciu wczorajszej spadkowej sesji za akcję Redana —po 3,9- -procentowym wzroście —płacono 2,70 zł.