Referendalna tratwa rzucona

opublikowano: 14-05-2015, 00:00

PREZYDENT 2015: Zgodnie z zapowiedzią, Bronisław Komorowski wczoraj rzucił sobie referendalną tratwę ratunkową.

Według koncepcji wymyślonej w nocy 10/11 maja ten czysto wyborczy chwyt ma zwiększyć szanse urzędującego prezydenta na niezatopienie 24 maja. Strasznej nocy po pierwszej turze zarówno sam prezydent, jak i jego sztab wraz z dworem znaleźli się w całkowicie zrozumiałym szoku. Tylko takim stanem daje się wytłumaczyć pomysł referendum.

Ze względu na trzecie pytanie podatkowe skierowanie wniosku do Senatu głowa państwa ogłosiła przed śródmiejskim urzędem skarbowym. Na logikę powinno to nastąpić przed gmachem Ministerstwa Finansów, do którego z pałacu znacznie bliżej. Na temat stosunku resortu do wątku objętego wspomnianym pytaniem wypowiadają się poniżej zniecierpliwieni Pracodawcy RP. Paradoks polega na tym, że referendum i tak może zostać skonsumowane prawnie dopiero w następnej kadencji parlamentu. Oczywiście pod warunkiem, że frekwencja (liczona osobno dla każdego pytania) wyniesie ponad 50 proc. — co jest mrzonką.

Losy referendum zależą od tego, kto wygra drugą turę prezydencką 24 maja. Obstawiam, że jeśli będzie to: Bronisław Komorowski — referendum 6 września się odbędzie, z frekwencją najwyżej 30 proc., albowiem społeczeństwo czekające już na proporcjonalne wybory do Sejmu 11 lub 18 października zlekceważy niepojęte głosowanie miesiąc wcześniej w sprawie m.in. abstrakcyjnych okręgów jednomandatowych, które teoretycznie mogłyby zaistnieć dopiero w… 2019 r. Andrzej Duda — po zaprzysiężeniu 6 sierpnia od ręki odwoła referendum zarządzone na 6 września.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy