Ta liczba nie zostanie zweryfikowana, ponieważ po uznaniu prawidłowości wymaganych około 130 tys. podpisów komisarz wyborczy zamknie liczenie i zarządzi referendum. Dlatego jego inicjatorzy właściwie mogli podać dowolną liczbę, oczywiście w granicach prawdopodobieństwa.
![Hanna Gronkiewicz- Waltz [Fot. WM] Hanna Gronkiewicz- Waltz [Fot. WM]](http://images.pb.pl/filtered/4a15c352-8f03-4b36-adaf-e83c0dd5845a/4066c6c7-d48e-5521-a8ae-57c4bcba5bd2_w_830.jpg)
Dla polskiego samorządu terytorialnego stołeczne referendum będzie wydarzeniem szczególnym. Jeden ciekawy wątek ma charakter stricte polityczny. Platforma Obywatelska podnosi lament, że złośliwie zjednoczyły się przeciw niej wszystkie partie, od prawa do lewa. A przecież to konsekwencja sprawowania przez PO od trzech lat, z mandatu warszawiaków, władzy absolutnej. Potwierdziło się, że do wypaczeń wcale nie trzeba ideologicznej zawziętości Viktora Orbána. Większość bezwzględna zawsze usypia wrażliwość, prowadzi do zadufania władzy i staje się, paradoksalnie, jej nieszczęściem.
Ciekawie zapowiada się także wątek socjotechniczny. Wynik w referendalnych urnach jest oczywisty — miażdżąca przewaga głosów za usunięciem pani prezydent. O ważności zdecyduje frekwencja — czy liczba głosujących przekroczy próg 389 430. Linia obronna Donalda Tuska i PO jest oczywista: prośba do warszawiaków o bezwzględne pozostanie w domach. Inicjatorzy referendum uderzają zaś do… zwolenników obecnej prezydent i podsycają ich ambicję — głosujcie, brońcie swojej faworytki na referendalnym placu. Ulegający takim pokusom naiwni wyborcy mogą przeważyć frekwencyjną szalę i zatwierdzić klęskę tej, której chcieli żarliwie bronić… Socjologicznie zapowiada się naprawdę nadzwyczajna rozgrywka.