Referendalne schody muszą mieć poręcze

Jacek Zalewski
17-12-2002, 00:00

Zapożyczając frazę od Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego wypadałoby stwierdzić, że dla Polski skończyły się negocjacyjne żarty, a zaczęły referendalne schody. Po weekendzie pełnym ulgi po Kopenhadze, wróciliśmy na ziemię. Błyskawicznie przeprowadzone badania opinii społecznej potwierdzają satysfakcję Polaków z wyników szczytu Rady Europejskiej, a zarazem przekonanie, iż 13 grudnia 2002 r. dla naszego kraju dopiero otworzyły się możliwości cywilizacyjnego awansu. Warunkiem koniecznym staje się zdanie sprawdzianu, którego termin zostanie wyznaczony najprawdopodobniej na niedzielę 8 czerwca 2003 r.

Licytacja sił politycznych, która z nich jest bardziej unijna i jak długi ma staż we wprowadzaniu Polski do Europy, napawa optymizmem. Właściwie tylko czołówka Ligi Polskich Rodzin bezwzględnie sprzeciwia się naszemu wejściu do Unii Europejskiej. Liczy oczywiście na medialne uderzenie Radia Maryja, ale tu się może gorzko rozczarować... Jeśli ojciec Tadeusz Rydzyk wyczuje, że da się skorzystać z unijnych funduszy (oczywiście nie wprost na radio, ale na jakąś przybudówkę — na przykład działalność edukacyjną), to pierwiastek biznesowy weźmie w nim górę i toruńska rozgłośnia zachowa przynajmniej wstrzemięźliwość. Jeśli zaś chodzi o trudny pomocowy wniosek, na pewno Rydzyk zadbałby o jego perfekcyjne wypełnienie i złożenie przed terminem...

Dla redakcji i kręgu czytelniczego „Pulsu Biznesu” kierunek rozwoju Polski jest bezdyskusyjny od samego początku istnienia naszego dziennika. Przecież alternatywa brzmi — Euroland czy strefa rublowa? W erze globalizacji nie da się złotego utrzymać pośrodku! Dlatego stosunek głosów Polaków na TAK i na NIE w czerwcowym referendum jest dla nas oczywisty, a jedyną niewiadomą pozostaje frekwencja. Jeśli będzie za niska — to trudno, po prostu ustawę ratyfikacyjną przyjmie parlament. Jednak skorzystanie z takiej legislacyjnej furtki osłabiłoby pozycję Polski w UE, dlatego postaramy się naszymi publikacjami przyczynić się do tego, że przynajmniej środowiska biznesowe nie pozostaną 8 czerwca w domu.

Od czego by tu zacząć? Tematów jest ogromnie wiele, ale jeśli coś mielibyśmy podpowiedzieć decydentom w pierwszej kolejności, to maksymalne uproszczenie samego PYTANIA referendalnego! Zanosi się, że może ono mieć konstrukcję aż tak złożoną: „Czy wyrażasz zgodę na ratyfikację przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej sporządzonej w Atenach dnia 16 kwietnia 2003 r. umowy międzynarodowej o przystąpieniu Rzeczypospolitej Polskiej do Traktatu o Unii Europejskiej, sporządzonego w Maastricht dnia 10 grudnia 1991 r. i zmienionego Traktatem Amsterdamskim sporządzonym w Amsterdamie dnia 2 października 1997 r. oraz Traktatem Nicejskim sporządzonym w Nicei dnia 11 grudnia 2000 r.?”

Niby każdy świadomy wyborca będzie wiedział, że popierając integrację Polski z Unią Europejską znak X trzeba postawić w kratce TAK, ale jednak przydałoby się, gdyby rozumiał także tekst wydrukowany powyżej tej kratki...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Referendalne schody muszą mieć poręcze