Pięć województw nadal nie zawarło kontraktów z PKP na przewozy kolejowe. W Zachodnio- pomorskiem kolej zawiesiła 22 pociągi.
Do końca kwietnia jedenaście urzędów marszałkowskich zdecydowało się podpisać umowę z PKP Przewozy Regionalne (PKP PR) na utrzymanie połączeń lokalnych. Większość z nich zawarła kontrakty w ostatnich dniach miesiąca i pod groźbą zawieszenia pociągów. Pozostałe finalizują negocjacje. W dwóch regionach kolej czasowo wstrzymała połączenia.
— Przez trzy dni zawiesiliśmy część pociągów w Świętokrzyskiem, ale doszliśmy do porozumienia i od wtorku kursują normalnie. W środę mamy podpisać umowę. Do 7 maja nie będą jeździć 22 pociągi w Zachodniopomorskiem. Czekamy na decyzję samorządu w sprawie umowy z nami. Nie możemy jeździć za darmo — podkreśla Janusz Dettlaff, prezes PKP PR.
Od tego roku przewozy regionalne mają być utrzymywane przez samorządy z wpływów z podatków CIT i PIT. W razie braku porozumienia z urzędami marszałkowskimi kolej groziła zawieszeniem nawet 300 połączeń. Być może samorządowców przekonała też deklaracja Ministerstwa Finansów, które zapowiedziało kontrolę wydatków pieniędzy przeznaczonych na przewozy. Fiskus nie wykluczał nawet, że wstrzyma przekazywanie środków.
Dużym utrudnieniem dla PKP PR jest jednak fakt, że prawie wszystkie samorządy chcą podpisywać umowy najwyżej na kilka miesięcy. Tylko nieliczne, jak mazowiecki, zdecydowały się na kontrakt całoroczny. Pozostałe tłumaczą, że nie mają pewności, czy za kilka miesięcy będą miały pieniądze na kolej.
— W efekcie, kiedy w jednym województwie udaje się opanować sytuację, to w innym trzeba ponownie negocjować podpisanie umowy, bo poprzednia właśnie wygasła — mówi Janusz Dettlaff.