Ustawa daje prezesowi UKE nie tylko większe kompetencje — umożliwia też premierowi dość łatwe odwołanie regulatora. To broń obosieczna.
Nowelizacja ustawy zmienia sposób powoływania i odwoływania prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej (UKE) — wprowadza zapis, że prezesa UKE powołuje i odwołuje premier.
„Prezes Rady Ministrów jest zwierzchnikiem całej administracji rządowej, dlatego uzasadnione wydaje się, aby decyzje kadrowe dotyczące obsady stanowisk ministrów czy kierowników urzędów centralnych podejmował suwerennie” — czytamy w uzasadnieniu do projektu ustawy.
Obecnie obowiązujące prawo zakłada, że prezesa UKE powołuje premier spośród trzech kandydatów wskazanych przez Krajową Radę Radiofonii i Telewizji (KRRiT). Jednak ten sposób się nie sprawdził przy ostatnim wyborze prezesa UKE — wtedy premier nie wziął pod uwagę rekomendacji krajowej rady i wybrał na to stanowisko Annę Streżyńską, której nie było na krótkiej liście. Jednak nowelizacja idzie dalej, bo mówi o możliwości odwołania prezesa UKE przez premiera na przykład wtedy, jeśli odrzuci sprawozdanie składane corocznie przez regulatora. To uzależnia losy szefa UKE od arbitralnej decyzji prezesa Rady Ministrów.
Może to niepokoić zwłaszcza w kontekście plotek o możliwej dymisji Anny Streżyńskiej, której obecność w UKE i stanowcze decyzje ograniczające rolę dominujących operatorów stają się dla nich niewygodne. Co prawda rzecznik rządu zdementował te plotki, ale krążą one nadal wśród polityków Prawa i Sprawiedliwości. Zmianę na stanowisku szefa UKE może też umożliwić ustawa o państwowym zasobie kadrowym, którą Sejm przyjął pod koniec sierpnia. Przepisy, które wejdą w życie na początku przyszłego roku, umożliwiają odwołanie szefa UKE w każdym momencie i bez podania przyczyny. Obecnie jest to bardzo trudne.
Operatorzy oceniają ten zapis pozytywnie.
— Reguły powinny być czytelne i dotyczy to nie tylko rynku, ale też prezesa urzędu. Dlatego dobrze, że prawo wprowadza możliwość oceny prezesa UKE. Dzięki temu nie będzie to tylko ciepła posadka na pięć lat — mówi Eugeniusz Gaca z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.
Magdalena Wierzchowska Ļ
[email protected] % 022-333-98-05
Pytanie do...
Czy nowelizacja prawa telekomunikacyjnego idzie w dobrą stronę?
Wacław Iszkowski, Polska Izba Informatyki i Telekomunikacji
Nowelizacja ustawy wprowadza spore zmiany i nie jest to tylko kosmetyka. Dlatego najpierw należy się zastanowić, jak ma wyglądać rynek, a dopiero potem przygotować prawo. Oczekujemy teraz rzetelnej dyskusji na ten temat.
Podstawowym problemem jest sposób ustalania cen przez organ państwowy. Obecna praktyka doprowadzi do tego, że wkrótce będziemy mieć w Polsce ceny urzędowe. Jaki inny rynek jest regulowany cenami? Rozumiem, że ceny rozmów telefonicznych są wysokie, ale droga jest też benzyna i kawa.
Znając szybkość wdrażania prawa telekomunikacyjnego — będzie ono gotowe najwcześniej po sześciu miesiącach, i to tylko wtedy, gdy posłowie się pospieszą. Ponieważ rynek bardzo szybko się rozwija, może się okazać, że prawo reguluje coś,
co nie istnieje.
Szczególnym problemem będzie rozciągnięcie działania prawa telekomunikacyjnego na pocztę elektroniczną i na firmy, które do tej pory nie podlegały takim regulacjom. Te ostatnie spowodują zwiększenie obciążeń operatorów i pozwolą na stworzenie agencji, która będzie mogła wejść do domu, by zaaresztować komputer.