Czytasz dzięki

Reinkarnacja twórcy Artmana

  • Alina Treptow
opublikowano: 18-06-2015, 11:00

Krzysztof Bajołek znów sprawdza się w odzieżówce. Najmłodsze dzieci, Medicine i Answear.com ruszają na podbój regionu

Benjamin Franklin powiedział kiedyś, że w emeryturze nie ma nic złego, pod warunkiem że nie dopuścimy, aby nam przeszkadzała w pracy. Polscy przedsiębiorcy myślą podobnie — nawet jeśli po sprzedaży własnego biznesu planują najdłuższe wakacje w życiu, w praktyce średnio im to wychodzi. — Nie lubię być rentierem. Niezbyt dobrze wspominam czas po sprzedaży Artmana [właściciel marki House oraz Mohito — red.]. Trudno zaczynać każdy dzień z myślą, że w sumie nie trzeba nic robić — wspomina Krzysztof Bajołek.

Krzysztof Bajołek
Krzysztof Bajołek
Małgorzata Pstrągowska

Gdy w 2008 r. wraz ze wspólnikiem Janem Pilchem sprzedał Artmana za blisko 400 mln zł LPP, gdańskiej grupie odzieżowej, nie planował kolejnej marki. W 2009 r. pojawiła się jednak okazja — sąd ogłosił upadłość likwidacyjną odzieżowego Reportera i Krzysztof Bajołek bez wahania zainwestował, kończąc krótką biznesową emeryturę.

— To był impuls — wspomina przedsiębiorca.

Lecznicza Medicine

Restytucja Reportera trwała ponad dwa lata — marka została odświeżona, a sieć się rozbudowywała. Barierą nie do pokonania okazała się kwestia znaków towarowych.Spółka nie była właścicielem praw do znaku za granicą, co dla podmiotu z międzynarodowymi ambicjami było nie do przełknięcia. Zapadła decyzja, że lekarstwem na problemy będzie Medicine, nowa marka, podobnie jak Reporter kierowana głównie do kobiet w wieku 20-35 lat.

— Przejęła już lokalizacje po Reporterze. Obecnie ma ponad 70 salonów. W ciągu 4-5 lat chcemy stworzyć w Polsce sieć, liczącą docelowo około 120 sklepów. Choć nasi konkurenci otwierają ich jeszcze więcej, wydaje mi się, że to optymalna skala — mówi Krzysztof Bajołek.

Spółka nie chciała też czekać z ekspansją zagraniczną. Marka jest prawnie zabezpieczona poza granicami Polski. Najwięcej salonów ma w Rosji. Spółka jest też obecna odsze dzieci, Medicine i Answear.com, ruszają na podbój regionu na Ukrainie i Białorusi, a po jednym sklepie ma w Macedonii i Kazachstanie.

— W ciągu kilku tygodni otworzymy pierwszy sklep na Słowacji. Do końca roku uruchomimy za granicą jeszcze kilkanaście salonów. Stawiamy głównie na nasz region, w którym polskiej marce stosunkowo łatwo zaistnieć — wyjaśnia Krzysztof Bajołek.

Za granicą Medicine rozwija się poprzez franczyzę, nie wyklucza też budowy własnej sieci, gdy trochę okrzepnie w Polsce. W 2015 r. przychody grupy przekroczą 100 mln zł. W ciągu najbliższych lat będą rosnąć co najmniej o 20-30 proc. rocznie.

E-rakieta

Jeszcze szybciej będzie się rozwijał inny biznes krakowskiego przedsiębiorcy — spółka Wearco, która prowadzi internetowy sklep z odzieżą Answear.com, sprzedający ponad 200 marek. W tym roku przychody przekroczą 60 mln zł, a dynamika w kolejnych latach ma wynosić przynajmniej 50-60 proc. rocznie. W ambitne plany uwierzył inwestor — mniejszościowy pakiet akcji przejął fundusz inwestycyjny MCI. Private.Ventures należący do grupy MCI Management. W ubiegłym roku wspólnymi siłami partnerzy rozpoczęli marsz na rynki zagraniczne — ruszyły sklepy w Czechach i na Słowacji. Na celowniku są kolejne kraje, które pomogą utrzymać zawrotną szybkość.

— Rynek e-commerce jest młody i bardzo dynamicznie się rozwija. Trzeba wykorzystaćtę szansę. Od początku Medicine i Answear.com są przedsięwzięciami globalnymi. W ciągu dwóch lat planujemy rozpocząć sprzedaż na Ukrainie, w Rumunii, na Węgrzech i Białorusi oraz w Kazachstanie. Krąg naszego zainteresowania to cała Europa Środkowa i Wschodnia, ale nie wykluczamy też sprzedaży do innych krajów UE — mówi Krzysztof Bajołek. Eksperci branży nie są zaskoczeni ambitnymi planami.

— Krzysztof Bajołek zna branżę na wylot i wie, co robi, więc spodziewam się, że odniesie kolejny sukces — mówi jeden z menedżerów branży odzieżowej, chcący zachować anonimowość.

Na dobrej drodze

AGNIESZKA GÓRNICKA, prezes firmy badawczej Inquiry:

Answear.com to ciekawy koncept i jedno z bardziej udanych marketingowo przedsięwzięć internetowych na polskim rynku odzieżowym. Marka jest już rozpoznawalna na rynku, ma szeroką i dobrze podaną ofertę. Wpisuje się też w ogólnoświatowe trendy. Wszyscy mówią o sprzedaży wielokanałowej, ale na razie niewiele podmiotów potrafi ją skutecznie prowadzić. Handel zaczyna się przenosić do internetu i na tym trendzie Answear.com niewątpliwie skorzysta. Taka platforma sprzedażowa jest też dużo łatwiejsza i tańsza do powielenia na rynkach zagranicznych niż sprzedaż stacjonarna.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane