Doświadczeni inwestorzy dobrze wiedzą, że do rekomendacji wystawianych przez domy maklerskie należy podchodzić z dużą rezerwą. Specjaliści wystawiający zalecenia kupna lub sprzedaży udowodnili w 2001 r., że nie mają patentu na nieomylność.
Zalecenia publikowane przez biura maklerskie są ukłonem w stronę inwestorów (zwłaszcza drobnych), którzy nie są pewni, które akcje kupić. Trzeba jednak pamiętać, że zalecenia instytucji finansowych mają jedynie pomóc wyselekcjonować spółkę lub grupę firm, którymi warto się zainteresować. Nigdy nie należy się na nich ślepo wzorować.
Akcje firm z branży farmaceutycznej należały do najlepszych inwestycji w mijającym roku. Gracze, którzy postanowili na początku 2001 r. kupić walory Polfy Kutno, po dwunastu miesiącach podwoili kapitały.
— Jeszcze za kadencji poprzedniego prezesa spółka rozpoczęła restrukturyzację, która jest kontynuowana pod przewodnictwem doświadczonego biznesmena, jakim jest Janusz Guy. Efekty są już widoczne — firma zdecydowanie poprawia wyniki. Należy jednak pamiętać, że w wolnym obrocie pozostaje bardzo mało akcji, co sprawia, że poszczególne zlecenia w sposób istotny wpływają na kurs spółki — podkreśla Marcin Sójka, analityk BM BGŻ.
Być może to właśnie sprawiło, że spółka nie cieszyła się uznaniem analityków. Raporty dotyczące firmy z Kutna wydały tylko cztery domy maklerskie. W większości zalecały one trzymanie, akumulację lub kupno walorów Polfy. Ogromną pomyłkę popełnili tylko analitycy Nomury, którzy dwukrotnie zalecali sprzedaż papierów. Do stworzenia atmosfery hurraoptymizmu wokół Polfy przyczyniły się pogłoski o możliwości pozyskania inwestora strategicznego. Nomura wyrażała jednak wątpliwość, czy w ewentualnym wezwaniu udałoby się uzyskać cenę wyższą od ówczesnego kursu. Spółka nie pozyskała jeszcze branżowego inwestora, ale akcjonariusze chyba nie mają nic przeciwko wzrostowi kursu.
Walory innych przedstawicieli branży farmaceutycznej: Viscoplastu, Farmacolu, Orfe i Jelfy należały do dziesiątki liderów wzrostów na GPW w 2001 r. Analitycy w większości poprawnie przewidzieli wzrosty wartości ich akcji. W dziesiątkę trafili także analitycy Beskidzkiego Domu Maklerskiego oraz BDM PKO BP, wystawiając zalecenia „kupuj” dla akcji Kompapu. Wzrosty walorów Pekao i Świecia przewidziały niemal wszystkie domy maklerskie. Do pomyłek trzeba natomiast zaliczyć większość rekomendacji dla akcji BSK. Wzrost ich wartości zapowiadała jedynie 1/4 wydanych zaleceń.
Walory firm, które tworzą indeks WIG 20 — z racji dużej kapitalizacji i płynności — cieszą się największym zainteresowaniem domów maklerskich. Niestety, większość błędnie prognozowała wzrosty walorów blue chipów, zwłaszcza z sektora nowych technologii.
Dwa zagraniczne domy maklerskie — Societe Generale Securities i Deutsche Bank Securities — wyceniając akcje Netii w największym stopniu rozminęły się z rzeczywistością. Pierwszy z nich rekomendował kupno walorów telekomu w lutym 2001 r. Wartość akcji wyceniono wtedy na 200 zł. W połowie roku zalecenie obniżono do „trzymaj”, a wartość waloru zredukowano do 39 zł. Natomiast drugi dom maklerski wycenił w marcu akcję Netii na 106 zł i rekomendował inwestorom kupno jej papierów. Ostatnia wycena dokonana pod koniec lipca przez tę instytucję mówi o 47,8 zł na akcję. Później obydwa domy maklerskie poniechały prognoz. Nie zdecydowały się też na zmianę stanowiska w kwestii optymistycznych prognoz i zmianę zaleceń na „sprzedaj”. Pod koniec grudnia jedna akcja Netii warta była nieco powyżej 4 zł, a samej firmie nadal grozi bankructwo.
Podobnie rzecz ma się z Elektrimem. Gracze, którzy zainwestowali na początku roku, dziś musząpogodzić się ze stratą rzędu 80 proc. W opinii zdecydowanej większości domów maklerskich, miało być zupełnie inaczej. W I kwartale 2001 r. Raiffeisen ZB Austria oraz ING Barings zgodnie zalecały kupno papierów holdingu prognozując znaczny wzrost ceny w średnim terminie. Pierwszy z domów jeden walor wycenił w połowie stycznia aż na 71 zł. Bardziej powściągliwi byli analitycy ING, którzy oszacowali wartość akcji na 26-37 zł oraz potencjał wzrostu kursu na poziomie 170 proc. W listopadzie rekomendacje kupna opublikowały także Erste Bank Sparkassen oraz BM BOŚ. O ile pierwszy z nich nadal podtrzymuje opinię, że kurs Elektrimu będzie zachowywał się lepiej niż rynek, o tyle drugi z domów wycofał się z nietrafionego zalecenia. Podobnie zachował się też ING Barings. Dziś rekomendacje obydwu tych instytucji dla walorów Elektrimu brzmią „sprzedaj”. Lepiej późno niż wcale.
Przykłady Netii, Elektrimu oraz innych blue chipów potwierdzają, że domy maklerskie zdecydowanie częściej wystawiają rekomendacje kupna niż inne zalecenia.
— W odróżnieniu od rekomendacji kupna zalecenie „sprzedaj” jest jednoznaczne i nie pozostawia złudzeń. Domy maklerskie powinny wystawiać takie zalecenia będąc absolutnie pewne, iż kurs spółki będzie spadał. Biura starają się jednak ich unikać, nie chcąc pogarszać stosunków z władzami określonej firmy — dodaje Jacek Dekarz, wicedyrektor BDM PKO BP.
Domy są też aktywnymi uczestnikami rynku. Jest tajemnicą poliszynela, że rekomendacje czasem są narzędziem, dzięki któremu załatwiają własne interesy. Trzy lata temu makler BSK za fałszowanie rekomendacji został skazany na 2 lata więzienia w zawieszeniu.
Kursy akcji Agory, TP SA, KGHM, Elektrimu czy Netii spadły w 2001 r. o 40-90 proc. Zarazem były to firmy, które jak żadne inne cieszyły się otrzymywaniem zaleceń kupna. Konfrontacja optymistycznych prognoz z brutalną rzeczywistością każe postawić pytanie, czy w przyszłym roku w ogóle warto słuchać rad, jakimi częstują inwestorów domy maklerskie? Praktyka roku 2001 udowodniła, że raczej niekoniecznie.