Amerykańskie rynki akcji wzrosły lekko. Jednoznacznej przyczyny wzrostu popytu na akcje nie było. Wśród wymienianych powodów zwyżek pojawiały się m.in. pozytywny odbiór wyników kwartalnych spółek, a także doniesienia z rosnących europejskich rynków akcji. Bohaterami środowej sesji były Microsoft i Tesla. Pierwsza ze spółek zdrożała najmocniej wśród blue chipów dzięki informacji o skróceniu listy kandydatów na prezesa. Druga straciła kilkanaście procent wartości po ujawnieniu, że dostarczyła w trzecim kwartale tylko 5,5 tys. egzemplarzy swojego elektrycznego auta. Rynek liczył na 7 tys.
Ostatecznie na zamknięciu rosła wartość indeksów 8 z 10 głównych segmentów S&P500. Najmocniej rosły segmenty użyteczności publicznej (1,3 proc.), dóbr codziennego użytku (1,1 proc.) i usług telekomunikacyjnych (0,95 proc.). Najsłabiej na tle rynku wyglądały segmenty dyskrecjonalnych dóbr konsumpcyjnych (-0,2 proc.) i ochrony zdrowia (-0,3 proc.). Na zamknięciu drożało 66 proc. spółek z S&P500 i niespełna 50 proc. z 6,3 tys. notowanych na największych amerykańskich giełdach. Z 30 blue chipów ze średniej Dow Jones zdrożało 26. Najmocniej, o prawie 4 proc., zdrożał wspomniany Microsoft. O trochę ponad 2 proc. wzrosły kursy koncernu naftowego Chevron i dostawcy ubezpieczeń zdrowotnych Unitedhealth Group. Najmocniej taniały akcje Boeinga (-0,35 proc.), Nike (-0,6 proc.) i Pfizera (-0,9 proc.).