O mniejszej liczbie oddanych mieszkań i rozpoczętych inwestycji w Polsce informuje GUS. Zgodnie z danymi, deweloperzy od stycznia do lipca 2011 r. oddali 22 709 lokali, czyli o 24,2 proc. mniej niż w 2010 r. O 9,5 proc. spadła natomiast liczba rozpoczętych budów. Omawiając te dane, eksperci wskazują na rekordowo wysoką podaż mieszkań na rynku pierwotnym — rynek deweloperski, zwłaszcza w Warszawie, jest nasycony nowymi lokalami, na które trzeba znaleźć klientów. To sprawia, że deweloperzy coraz ostrożniej planują inwestycje. — Rynek jest przesycony, więc kolejne budowy przyczyniają się do zmniejszenia średniego tempa sprzedaży. Deweloperzy mają jednak banki ziemi na obrzeżach miast, gdzie grunt nie będzie stanowił dużego udziału w kosztach inwestycji. Jest więc nadzieja, że cena zbudowanych tam mieszkań zachęci kupujących — ocenia Mariusz Kania, prezes Metrohouse & Partnerzy. Michał Witczak z Maxon Nieruchomości przypomina o problemach z uzyskaniem kredytu na kupno mieszkania. — Wstrzymywanie rozpoczęcia inwestycji przez deweloperów jest uzasadnione również tym, że kupujący wciąż nie są pewni, czy dostaną kredyt — dodaje Michał Witczak.
Lokal poszukiwany
Eksperci są zgodni — najszybciej sprzedają się mieszkania dwupokojowe. — Są najczęściej poszukiwane przez kupujących i najlepiej zbywalne przez deweloperów. Mniejszym popytem cieszą się mieszkania jedno- i trzypokojowe — potwierdza Michał Witczak. W ostatnich miesiącach zmieniły się jednak preferencje dotyczące metrażu, dlatego deweloperzy ograniczają budowę lokali o powierzchni przekraczającej 70 mkw., które coraz trudniej sprzedać. — W czasie hossy klienci szukali mieszkań dwupokojowych o powierzchni przekraczającej 55 mkw. i 45-metrowych kawalerek. Obecnie, ze względu na ograniczony dostęp do źródeł finansowania,wybierają mniejsze lokale — mówi Małgorzata Ostrowska, dyrektor sprzedaży w J.W. Construction. Wyjaśnia, że klienci stawiają m.in. na lokale kwalifikujące się do programu Rodzina na swoim. — Powstaje najwięcej mieszkań dwupokojowych do 50 mkw., ewentualnie trzypokojowych do 60 metrów. Na lokale tego typu łatwiej uzyskać kredyt hipoteczny mimo zaostrzonych kryteriów bankowych. Są ponadto tak samo funkcjonalne, jak podobne mieszkania o większej powierzchni — dodaje Dror Dory Kerem, dyrektor zarządzający Neocity. Coraz mniej buduje się natomiast dużych mieszkań trzy-, czteropokojowych. — Deweloperzy starają się unikać w nowych projektach lokali o powierzchni przekraczającej 70 mkw. lub znacznie ograniczać liczbę mieszkań, zdając sobie sprawę z możliwych problemów ze sprzedażą — mówi Mariusz Kania.
Wahania kryzysowe
Zdaniem ekspertów, kryzys finansowy zweryfikował ceny mieszkań. Z konieczności zostały dostosowane do nowych możliwości rynku. Spowodowało to spadki cen, szczególnie w przypadkach, gdzie kwota za metr kwadratowy była nieadekwatna do jakości inwestycji. — Obecnie największe obniżki dotyczą mieszkań dużych, niefunkcjonalnych i gorzej skomunikowanych. Te o małych metrażach i w atrakcyjnych dzielnicach utrzymują ceny na stałym poziomie — mówi Dror Dory Kerem. Dodaje, że na lokale z segmentu popularnego stać ludzi młodych, poszukujących pierwszego mieszkania, jak również tych, którzy chcą zainwestować pieniądze i czerpać zyski z wynajmu.