Cena ropy na giełdzie w Londynie wzrosła w poniedziałek przed południem do rekordowego poziomu 45,80 USD za baryłkę. To reakcja na obawy rynku o możliwy spadek zapasów surowca w USA, wywołany czasowym wstrzymaniem pracy platform w Zatoce Meksykańskiej kilka dni temu - podają brokerzy.
Platformy naftowe w tym regionie musiały ograniczyć wydobycie ropy podczas szalejącego nad częścią USA huraganu Ivan. co spowodowało już w poprzednim tygodniu spadek zapasów ropy w tym kraju o ponad 9 mln baryłek.
W środę Departament Energii USA (DoE) opublikuje swój najnowszy raport o stanie rezerw ropy i jej produktów, a analitycy i tym razem spodziewają się ich spadku.
"Rynek bardzo nerwowo reaguje na takie informacje, a to oznacza, że już w środę, po raporcie DoE ropa w USA może przekroczyć poziom 50 USD za baryłkę" - ocenia ekonomistka Societe Generale w Paryżu, Deborah White.
W piątek na zamknięciu za baryłkę lekkiej ropy WTI w dostawach na listopad płacono w Nowym Jorku 48,88 USD, najwięcej od czasu, gdy zaczęto handlować kontraktami terminowymi w 1983 r.
W ubiegłym tygodniu ropa w USA zdrożała o ponad 7 proc.
aj/ ana/ mskr/