Tak dobrze w branży spirytusowej jeszcze nie było. Rośnie sprzedaż, eksport i zyski. Czy trend zdoła się utrzymać?
CASE-Doradcy, firma konsultingowa, przedstawiła raport o branży spirytusowej za 2004 r. Wynika z niego, że przychody producentów wódek sięgnęły na koniec ubiegłego roku 5,47 mld zł, wobec 4,74 mld zł w 2003 r.
Na plusie
Najbardziej imponujące są dane dotyczące zysków sektora. CASE-Doradcy szacuje, że w 2003 r. branża spirytusowa straciła prawie 26 mln zł, a w 2004 r. zarobiła aż 266 mln zł.
— Nie przypuszczałem, że wynik jest aż tak wysoki. Poprawia to efekt obniżenia akcyzy na wyroby spirytusowe i poprawy koniunktury. Zwiększyła się też siła nabywcza społeczeństwa i ludzie wybierają trunki droższe — mówi Jan Małachowski, prezes Polmosu Białystok, jednej z firm, która najbardziej przyczyniła się do wysokiego zysku sektora.
Spółka z Białegostoku zarobiła w 2004 r. 65 mln zł zysku.
Rentowność branży wyniosła 4,84 proc.
— Sytuacja jest dobra, m.in. dzięki stabilnie zwiększającym się przychodom sektora — uważa Magdalena Rokicka, ekspert CASE-Doradcy.
Zaskakujący natomiast jest spadek inwestycji — z 50,7 mln zł w 2003 r. do 45,7 mln zł w 2004 r. Firmy, mając łatwiejszy dostęp do rynku dzięki niższej akcyzie, mniej wydały na promocję. Udało im się jednak zwiększyć eksport. W ubiegłym roku zagraniczna sprzedaż stanowiła 3,9 proc. przychodów ogółem i była o 6,8 proc. wyższa niż w 2003 r.
Liderzy efektywności
Sektor spirytusowy wypada też nieźle, jeśli porówna się go z branżą piwną, czy ogólnie z rynkiem przetwórczym (np. całą branżą spożywczą). Już w 2000 r. poziom przychodów ze sprzedaży wódki na jednego zatrudnionego był dwa razy wyższy niż u producentów piwa i pięciokrotnie większy niż w sektorze przetwórczym.
W 2004 r. sięgnął on 1,42 mln zł na zatrudnionego przy produkcji wódek wobec 923 tys. zł przy produkcji piwa i 334 tys. zł w przetwórstwie.